Policjanci szczelnym kordonem oddzielali obie agresywne grupy. Gdyby nie policyjne tarcze, w ruch poszłyby na pewno pięści i kamienie. A tak skończyło się na kilku petardach, butelkach i czarnym kocie. Mundurowi szybko wyłowili z tłumu tych, którzy rzucili zwłokami zwierzęcia i odprowadzili do radiowozu.
ONR manifestował w 73. rocznicę powołania tej organizacji. Antyfaszyści chcieli powstrzymać pochód narodowców, często oskarżanych o neonazistowskie sympatie. Zresztą i tym razem ONR-owcy dostarczyli swoim przeciwnikom wielu argumentów. W czasie przemarszu unosili w faszystowskim geście dłonie. Jak potem tłumaczyli, to miało być... rzymskie pozdrowienie.
Przeciw marszowi narodowców zorganizowano też wiec "Krakowianie przeciwko faszyzmowi", przy kościele św. Idziego.
"Jako mieszkańcy Krakowa, miasta dumnego ze swojej renesansowej i humanistycznej tradycji, nie możemy pozwolić, aby neofaszyści zawłaszczyli naszą przestrzeń polityczną. Nie możemy zgodzić się na otwarte manifestowanie wartości sprzecznych z ideami i atmosferą naszego miasta" - taki apel do władz miasta odczytali uczestnicy wiecu.