Dziennik Gazeta Prawana logo

Pies wywęszył fortunę

13 października 2007, 14:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Bartłomiej Krasny ma za co dziękować swemu owczarkowi niemieckiemu. Psiak znalazł na śmietniku torbę wypełnioną gotówką. W siatce było 5,5 tysiąca złotych.
"To mądra bestia! Jeśli nikt w okolicy nie zgłosi się po tę gotówkę, a jak na razie tak się nie stało, to znalezione pieniądze uratują mi życie. Opłacę zaległe rachunki i zapiszę się na kurs prawa jazdy" - cieszy się 25-latek z Buska Zdroju pod Kielcami (woj. świętokrzyskie) - pisze "Fakt".

Pan Bartłomiej od ponad roku nie może znaleźć pracy w swoim zawodzie ślusarza. Choć kumple namawiali go, aby wyjechał za granicę i zarobił porządne pieniądze, Bartłomiej nie chciał o tym słyszeć.

"Tu jest mój kraj! I nigdzie nie wyjadę!" - przekonywał, choć żył z tego, co zarobił przy drobnych remontach u znajomych. Nie było tego dużo. Nie wystarczało nawet na opłacenie wszystkich rachunków. Jedyną pociechą Bartłomieja był jego pupil, wielki owczarek niemiecki Brutus.

"Widzisz, piesku, jakie ciężkie jest życie. Nie ma pracy, a żyć z czegoś trzeba" - przemawiał często 25-latek do swego czworonoga. "Wiem, piesku, że nie możesz mi pomóc. Ale jakoś sobie poradzimy" - mówił, głaszcząc zwierzaka.

W zeszłym tygodniu przyszło kolejne ponaglenie z gazowni. Załamany Bartłomiej postanowił wyjść z psem spacer i jeszcze raz przemyśleć propozycję wyjazdu do Anglii . "I co ja z tobą zrobię?" - mówił, patrząc na Brutusa. Po tych słowach psiak zaczął biec w kierunku pobliskiego wysypiska. Głośno szczekając, zaczął obwąchiwać jedną z toreb.

"Próbowałem go odciągnąć, ale to nic nie dało" - wspomina pan Bartłomiej. Brutus chwycił w zęby siatkę i rzucił ją prosto pod nogi swego pana. A ten stanął jak wryty. Z torby wysunęły się banknoty.

"Było tego 5 i pół tysiąca. Przez cały dzień pytałem w okolicy, czy ktoś nie zgubił pieniędzy. Ale nikt się nie zgłosił" - opowiada pan Bartłomiej.

Szczęśliwy mężczyzna poczeka jeszcze kilka dni na ewentualnego właściciela zguby, a jak ten się nie zgłosi, to za znalezioną fortunę opłaci rachunki. Za resztę gotówki chce się zapisać na prawo jazdy, bo w jego miejscowości szukają kierowcy. "Kochany Brutus uratował mi życie! Dzięki niemu nie wyjadę z kraju!" - cieszy się 25-latek.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj