W wymaganiach ogłoszonego przez policję przetargu bardzo szczegółowo opisano, jak mają wyglądać mundury. Zapisano nawet, jak grube powinny być nici, i wybrano tkaninę, z jakiej powinny być uszyte stroje. Ma być w miarę lekka i przewiewna, odporna na deszcz i wodę. I właśnie tu pojawia się problem.
Policja nie uwzględniła w swojej specyfikacji, jak ma zachowywać się materiał po praniu. Mundur może po wyjęciu z pralki wyglądać jak wyrwany psu z gardła lub też rozpaść się na kawałeczki. To już nikogo nie interesuje, bo na stronach internetowych policji w dziale zamówienia publiczne 15/CMT/07/EM napisano: "zamawiający nie przewiduje częstego prania przedmiotowych wyrobów", czyli mundurów.
Tak więc przed policjantem pojawi się dylemat. Wyjść w brudnym i popapranym mundurze, czy też zaryzykować i oddać go do pralni, a potem czekać, czy wróci w jednym kawałku do właściciela.
Policjanci z Komendy Głównej nie chcieli z nami rozmawiać na ten temat. Pytany o sprawę rzecznik komendanta głównego milczy od tygodnia.
Policja na nowe mundury zamierza wydać 137 tysięcy euro.