Dwóch 19-latków postanowiło się zabawić. Zakradli się na budowę i uruchomili buldożer. Niewinna z pozoru przejażdżka zakończyła się tragicznie - maszyna przygniotła kierowcę. Chłopak zginął.
"Chłopcy pili alkohol na budowie, a potem wpadli na pomysł przejechania się ładowarką" - mówi dziennikowi.pl Jacek Pytel ze śląskiej policji. Uruchomili dużą ładowarkę i wydawało im się, że cały plac budowy jest ich. Niestety, nie opanowali maszyny. Spadli ze skarpy. Ciągnik przygniótł jednego z nich.
Drugi chłopak uciekł. Ale po kilkudziesięciu minutach siedział już w radiowozie, bo ktoś zawiadomił policję o wypadku. Okazało się, że stróż na budowie też był pijany. A do tego był poszukiwany listem gończym przez sąd w Sanoku.
"Zaczniemy postępowanie, które ma wyjaśnić, czy teren był dobrze zabezpieczony" - mówi Pytel. Jeśli okaże się, że kierownik budowy nie zadbał o to, żeby sprzęt był chroniony, to zajmie się nim prokuratura.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|