Mężczyzna z Tarnowa twierdził, że jego 82-letni ojciec wyjechał. Jednak poszukujący staruszka policjanci w tę bajkę nie uwierzyli. Wreszcie znaleźli spalone i ukryte w garnku na cmentarzu szczątki mężczyzny. Syn przyznał się, że to on spalił ciało ojca.
Mężczyzna sam przyszedł do komendy w Tarnowie (Małopolska). Chciał zgłosić zaginięcie ojca. Funkcjonariusze jednak nie uwierzyli w historię o zaginionym. Gdy dotarł do nich list - rzekomo z zagranicy, w którym poszukiwany mężczyzna twierdził, że nic mu nie jest - byli pewni, że są na tropie przestępstwa.
Wreszcie, na cmentarzu w Tarnowie, odnaleźli zakopane szczątki. Od razu zatrzymali 52-letniego syna ofiary, który do wszystkiego się przyznał. Twierdził, że ojciec spadł z dachu i się zabił. Wtedy spalił jego ciało, a resztki ukrył na cmentarzu. Wymyślił historię o zaginięciu, by... uniknąć problemów ze śledztwem.
Policja sprawdzi teraz, czy ojciec faktycznie spadł z dachu, czy też został zamordowany.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|