Trzej płatni mordercy jadący taksówką w Warszawie byli całkowicie zaskoczeni, kiedy otoczyli ich policjanci. Bandyci jechali właśnie zabić człowieka. Mieli pistolet automatyczny Skorpion i garść amunicji. Wszyscy byli obserwowani od kilku dni - dowiedział się dziennik.pl.
Bandyci za głowę swej ofiary mieli dostać pieniądze - kilkadziesiąt tysięcy złotych. Przy bandytach znaleziono pistolet automatyczny z tłumikiem i ostrą amunicję. Od kilku dni obserwowali swą niedoszłą ofiarę, by poznać tryb jej życia i wybrać najlepszy moment na uderzenie. Zabić mieli w okolicach jednej z restauracji w centrum Warszawy, w której pracował człowiek, który był ich celem.
O zlecenie morderstwa podejrzany jest Zbigniew K. Prawdopodobnie miał z niedoszłą ofiarą porachunki na tle handlu narkotykami.
Podczas gdy mordercy śledzili biznesmena, sami byli obserwowani przez policjantów. Mundurowi osaczyli ich w nocy na ul. Radzymińskiej. Akcję wspólnie przeprowadzili funkcjonariusze z komendy stołecznej i Centralnego Biura Śledczego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|