Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowe zasady szpitalnego leczenia

13 października 2007, 15:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Andrzej Sośnierz, prezes NFZ, zmienia zasady podpisywania kontraktów ze szpitalami. Rozliczenia mają być prostsze. Opozycja zarzuca, że jest to wariant awaryjny na wypadek fiaska koszyka świadczeń gwarantowanych, który pod koniec miesiąca ogłosi minister zdrowia Zbigniew Religa - pisze DZIENNIK.

Jak się dowiedział DZIENNIK, nad projektem pracują fachowcy od zdrowia z PiS - wiceminister zdrowia Bolesław Piecha, prezes NFZ Andrzej Sośnierz i wicepremier Przemysław Gosiewski. Jak wyjaśnia autor pomysłu Andrzej Sośnierz, pacjenci podzieleni będą na tzw. grupy pacjentów jednorodnych, czyli chorych ze zbliżoną diagnozą, wymagający podobnego leczenia.

"Taką grupę mogą stanowić np. wszyscy cierpiący na choroby układu oddechowego, których leczenie kosztuje ok. 1000 zł. Fundusz zapłaci za ich leczenie właśnie taką uśrednioną kwotę, bez zagłębiania się w szczegółowe rozliczenie kosztów" - tłumaczy Sośnierz. Dzięki temu zmniejszy się liczba pozycji w katalogu świadczeń z ok. 1500 do ok. 600.

Niektóre przewlekłe choroby (np. diabetologiczne) leczone będą wg stawek kapitacyjnych, czyli NFZ zapłaci za regularną opiekę nad pacjentem, a nie w zależności od liczby porad. Te rozwiązania wzorowane są na systemie brytyjskim.

Jak dodaje Jolanta Kocjan, rzecznik NFZ, obecnie często jest tak, że procedury, za które NFZ płaci więcej, są chętniej zalecane pacjentom tylko dlatego, że szpital chce za nie dostać większą stawkę. "Np. jeśli zabieg zszycia rany zakwalifikuje jako operację plastyczną, to dostanie za to więcej, niż gdyby ją wykonał w ramach chirurgii ogólnej. W nowym systemie nie byłoby tego rodzaju kombinacji, decydowałaby diagnoza" - tłumaczy.

Marek Balicki, dyrektor warszawskiego Szpitala Wolskiego, uważa, że pomysły Sośnierza są dobre. Jego zdaniem obecny system jest zbyt drobiazgowy i często fikcyjny. "Niektórych chorób wręcz w ogóle nie obejmuje, bo np. za leczenie zapalenia płuc fundusz płaci szpitalowi dopiero, gdy pobyt chorego trwał dłużej niż sześć dni" mówi Balicki. Ale podkreśla, że projekt kryje też niebezpieczeństwa: "Jeśli okaże się, że wszystko ma służyć tylko temu, by szpitalom zapłacić mniej, to jest to nieporozumienie" - uważa Marek Balicki.

Jego obawy podziela Ewa Kopacz, szefowa sejmowej komisji zdrowia z PO. Podejrzewa, że to panaceum na to, co się stanie po 29 czerwca. Tego dnia minister zdrowia Zbigniew Religa ma ogłosić koszyk świadczeń gwarantowanych, czyli jakie usługi będą mieli pacjenci za darmo w ramach ubezpieczenia. Opozycja wróży mu wielką klapę. "Podejrzewamy, że propozycja Sośnierza ma ratować sytuację" - tłumaczy Kopacz

Także Balicki nie wierzy w powodzenie koszyka i uważa, że sukces projektu Sośnierza będzie zależał od szczegółowych rozwiązań.
Sośnierz odpowiada dyplomatycznie, że jego propozycje nie są uzależnione od koszyka. Zapowiada, że stosowne zarządzenia wyda w sierpniu, a we wrześniu wystartują konkursy o kontrakty na przyszły rok na nowych zasadach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj