Kolejny upalny dzień spowodował, że nad Polską przechodzą gwałtowne burze, szczególnie na południu i wschodzie. W powiecie jędrzejowskim w Tyńcu zapaliła się szopa, a w Lipnie - budynek gospodarczy. W Pilczycy w powiecie koneckim pożar wybuchł w stodole, a w Siedlcach w powiecie kieleckim piorun uderzył w skrzynkę rozdzielczą koło budynku mieszkalnego.

Podlascy strażacy zanotowali po południu pierwsze straty związane z burzami. Według ich wiedzy, przechodzą one przez województwo od Moniek, przez Knyszyn, w kierunku Augustowa. Koło Moniek doszło do uszkodzenia linii energetycznych i niewielkich pożarów ściółki leśnej, usuwane też były z dróg połamane konary.

Potężna ulewa z gradem przeszła nad Łodzią. Z powodu awarii nadajnika przerwę w nadawaniu programu miało Radio Łódź.

Nawałnica nad miastem przeszła dwukrotnie w odstępie kilkudziesięciu minut. Deszcz sprawił, że w krótkim czasie wiele ulic – zwłaszcza tych położonych w niższych częściach Łodzi - zamieniło się w rzeki. Centrum miasta zostało zakorkowane.

Meteorolodzy ostrzegają, że do końca dnia w południowej Polsce będą burze, lokalnie gwałtowne, z intensywnymi opadami deszczu. Może padać grad. Burzom towarzyszyć będzie porywisty wiatr. Szczególnie zagrożone są - Świętokrzyskie, Podkarpacie, Małopolska, Śląsk i Dolny Śląsk oraz Mazury i Podlasie.

Fachowcy twierdzą, że bardzo trudno jest określić, gdzie dokładnie przejdą burze. Będą one miały charakter "punktowy", co oznacza, że jeżeli nad jednym miejscem będzie padał grad, a wiatr będzie zrywał dachy, kilka kilometrów dalej może świecić słońce.

W związku z prognozami wojewódzkie ośrodki kryzysowe przypominają, by odpowiednio zabezpieczyć budynki - np. zdjąć z balkonu rzeczy, które może porwać wichura.