Pod Stargardem Szczecińskim (woj. zachodniopomorskie) zginęli dwaj policjanci. Ich radiowóz najpierw uderzył w drzewo, a potem spłonął. Mundurowi wracali z nocnej interwencji przed dyskoteką.
Ten dramat wydarzył się na prostej drodze. Policjant, który kierował radiowozem, najprawdopodobniej stracił panowanie nad pojazdem. Obaj funkcjonariusze spłonęli w radiowozie. Na jezdni nie było śladów hamowania.
Śledczy nie wykluczają, że radiowóz się zepsuł. Jeden z jadących nim mundurowych miał 16-letni staż, drugi pracował w policji od sześciu lat. Obaj mieli nocną służbę, która miała się zakończyć o szóstej rano.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl