Dziennik Gazeta Prawana logo

Oskarżony: Chcieli, bym pogrążył Leppera

22 września 2010, 10:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Był przeciek, który uratował Leppera
Był przeciek, który uratował Leppera/Inne
Piotr Ryba, jeden z oskarżonych w tzw. aferze gruntowej, powtórzył przed naciskową komisją śledczą, że po aresztowaniu w 2007 roku był nakłaniany do złożenia zeznań obciążających byłego ministra rolnictwa Andrzeja Leppera "w zamian za wolność".

"Mówiono mi nie tyle, że warto go (Andrzeja Leppera) obciążyć, ale że temu człowiekowi właściwie nic już nie zaszkodzi, że trzeba go odstrzelić i ratować siebie, że ten człowiek i tak jest już pod lodem, są dokumenty, są kwity" - podkreślił.

Ryba zeznał, że w prokuraturze nakłaniano go do obciążenia także innych polityków - Jerzego Szmajdzińskiego (SLD) i Grzegorza Schetyny (PO). "Pytano mnie o działalność gospodarczą żony posła Schetyny" - powiedział. "Było to wyraźne nakłanianie do złożenia zeznań, które pokażą chęć mojej współpracy. Największy nacisk kładziono na Leppera" - zaznaczył.

Jak dodał wśród osób, które rozmawiały z nim na ten temat byli m.in. zastępcy szefa CBA Maciej Wąsik i Ernest Bejda. Według Ryby postawiono mu ultimatum: "jeżeli zeznasz, to wyjdziesz".

Podobne oświadczenie świadek złożył przed komisją w marcu br. podczas swobodnej wypowiedzi. W środę mówił również o nieprawidłowościach, których - w jego opinii - dopuściły się w tzw. aferze gruntowej CBA i prokuratura. Zarzucił prokuraturze m.in. "nieprawidłowy reżim aresztowań".

Ryba podkreślił, że przebywał w areszcie rok "w wyniku fałszywych zeznań", które - jak uznał - mogło sfabrykować przeciwko niemu CBA. Dodał, że ma wątpliwość, czy prokuratura działa sama, czy w porozumieniu z CBA. "Za pieniądze były kupowane zeznania, przez które rok siedziałem w areszcie.(...) Prokurator wiedział, że były to sfałszowane dokumenty" - zaznaczył.

W środę zarzucił ówczesnemu szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu kłamstwo. "Powiedział przed komisją, wprowadzając ją w błąd, że tym co zdecydowało o podjęciu akcji było zgłoszenie się biznesmena, który przyszedł z nagraniem rozmowy korupcyjnej. To jest kłamstwo, nieprawda. Może został wprowadzony w błąd przez kogoś, kto przygotowywał te materiały" - uzasadnił Ryba.

"Nie było takiego nagrania. Ono pojawiło się później, kiedy funkcjonariusze tegoż biznesmena wyposażyli w sprzęt i pouczyli, jak ma rozmawiać" - dodał. Ryba mówił też, że zgody na poszczególne czynności ws. afery gruntowej "wydawano w sposób nieprawidłowy przez osoby nieuprawnione". Ocenił, że praca funkcjonariuszy CBA to "jedna wielka mistyfikacja". "Korupcji nie było. Została wymyślona, wykreowana" - powiedział.

Ryba został ws. tzw. afery gruntowej z 2007 roku nieprawomocnie skazany na dwa i pół roku więzienia. Sąd uznał, że razem z Andrzejem K. są winni płatnej protekcji, czyli powoływania się na wpływy w kierowanym przez Andrzeja Leppera resorcie rolnictwa i podjęcia się za łapówkę załatwienia w ministerstwie odrolnienia 40 ha ziemi na Mazurach.

Pod koniec maja Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił jednak wyroki dla Ryby i Andrzeja K. i zwrócił sprawę sądowi I instancji do ponownego rozpatrzenia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj