Dziennik Gazeta Prawana logo

Żądali okupu za zwrot dokumentów z danymi klientów firmy

30 marca 2011, 13:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Straszenie Kaczyńskim osłabia złotego
Straszenie Kaczyńskim osłabia złotego/Inne
Policjanci z Bytomia zatrzymali parę, podejrzaną o próbę wyłudzenia pieniędzy z firmy pożyczkowej, w zamian za zwrot dokumentów z danymi jej klientów. Główna sprawczyni początkowo domagała się 10 tys. zł, a potem podwyższyła kwotę do 35 tysięcy.

Kobieta twierdzi, że dokumenty zabrała ze śmietnika i domagała się za nie "znaleźnego". Została zatrzymana razem ze wspólnikiem podczas policyjnej zasadzki - podał w środę zespół prasowy śląskiej policji.

W minioną sobotę z policjantami skontaktował się przedstawiciel firmy udzielającej pożyczek, powiadamiając o tym, że jest szantażowany przez nieznaną mu kobietę. Rozmówczyni oświadczyła, że jest w posiadaniu 35 oryginalnych dowodów wpłat z danymi klientów tej właśnie firmy. Zgodziła się je oddać w zamian 10 tys. zł.

Odbierający telefon poprosił o zwłokę, by móc się skontaktować ze swoimi szefami. Tymczasem kobieta w internecie znalazła kilka informacji o tym, że będące w podobnych sytuacjach instytucje finansowe wypłacały horrendalne odszkodowania klientom, których dane wyciekły na zewnątrz firmy.

"Szybko przekalkulowała swoje żądanie i licząc po tysiąc złotych za każdy z 35 posiadanych dowodów wpłat, w trakcie kolejnego kontaktu telefonicznego podwyższyła żądanie do 35 tys. zł" - powiedział PAP rzecznik bytomskiej policji, aspirant sztabowy Adam Jakubiak.

Na przekazanie dokumentów kobieta umówiła się na poniedziałkowe popołudnie w okolicy restauracji w Bytomiu-Karbiu. Gdy tylko wjechała samochodem wraz z towarzyszącym jej mężczyzną na parking, natychmiast oboje zostali zatrzymani przez oczekujących na nich w tym miejscu policjantów, udających wysłanych z pieniędzmi pośredników firmy.

Podejrzaną o próbę wyłudzenia pieniędzy jest 28-letnia mieszkanka Bytomia, pomagał jej 30-letni szwagier. Oboje już usłyszeli zarzuty oszustwa polegającego na żądaniu pieniędzy w zamian za zwrot dokumentów, za co grozi kara do ośmiu lat więzienia. O ich dalszym losie zadecyduje prokurator i sąd. W oddzielnym postępowaniu prokuratura bada, w jaki sposób dokumenty z danymi klientów znalazły się na śmietniku.

Jak powiedział Jakubiak, często zdarza się, że osoby znajdujące przedmioty lub dokumenty, na przykład dowód osobisty, żądają należności za ich zwrot. Zwykle tłumaczą się tym, że chciały uzyskać znaleźne. "Żądanie znaleźnego za oddaną rzecz jest legalne i określone w prawie cywilnym. Natomiast uzależnianie od uzyskania korzyści majątkowej zwrotu rzeczy lub dokumentu to już przestępstwo" - podkreślił rzecznik bytomskiej komendy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj