Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydent Starachowic może wyjść na wolność

26 marca 2012, 15:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prezydent Starachowic, oskarżony o korupcję, będzie mógł wyjść z aresztu, gdy wpłaci 75 tysięcy złotych kaucji. Sąd uchylił też areszt wobec jego współpracownicy.

Oskarżony o korupcję prezydent Starachowic Wojciech B. może po wpłaceniu kaucji w wysokości 75 tys. zł opuścić areszt - zdecydował w poniedziałek Sąd Rejonowy w Starachowicach (Świętokrzyskie). O zwolnienie Wojciecha B. z aresztu wnioskowali jego obrońcy, argumentując m.in., że sąd w poniedziałek przesłuchał głównych świadków oskarżenia. Prokuratura była przeciwna wnioskowi.

Sąd zastosował wobec prezydenta środek zapobiegawczy w postaci zawieszenia go w czynnościach służbowych. Wobec B. stosowany jest także dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Sąd uchylił także areszt wobec współoskarżonej Justyny Z. Na poniedziałkowej rozprawie zeznawali dwaj główni świadkowie oskarżenia - byli prezesi Zakładu Energetyki Cieplnej w Starachowicach. Z ich zeznań wynika, że od 2008 r. dzielili się z prezydentem nagrodami rocznymi. W 2010 r., przed wyborami samorządowymi, wręczali mu także pieniądze "na wybory".

Prokuratura Apelacyjna w Krakowie oskarżyła Wojciecha B. o to, że od 2008 do 2011 roku, gdy pełnił funkcję publiczną prezydenta Starachowic, przyjął łapówki od przedstawicieli starachowickich spółek komunalnych w łącznej kwocie blisko 96 tys. zł. Kolejny zarzut to nakłanianie świadka do składania fałszywych zeznań.

Prezydent Starachowic został zatrzymany przez CBA pod koniec sierpnia ubiegłego roku. Pod koniec śledztwa Wojciech B. przyznał się do stawianych mu zarzutów, zadeklarował chęć dobrowolnego poddania się karze i złożył wniosek o wymierzenie mu kary bez przeprowadzania przewodu sądowego. Prokurator nie uwzględnił tego wniosku. Przed sądem B. przyznał się do korupcji; nie przyznał się do zarzutu nakłaniania świadka do składania fałszywych zeznań.

Akt oskarżenia obejmuje także Justynę Z. z Urzędu Miasta w Starachowicach, oskarżoną o pomoc w przekazywaniu łapówki w wysokości 10 tys. zł i nakłanianie świadka do składania fałszywych zeznań. Kobieta nie przyznała się. Trzecim oskarżonym jest przedsiębiorca Marian S., któremu zarzucono wręczenie łapówki w wysokości 30 tys. zł. Nie przyznał się do winy. W śledztwie zmieniał zeznania; najpierw mówił, że nie dawał łapówek, potem, że dawał kilkakrotnie pieniądze jednemu z prezesów ZEC, m.in. 30 tys. zł na kampanię Wojciecha B.

Wojciechowi B. grozi do 10 lat pozbawienia wolności, Justynie Z. i Marianowi S. kara do 8 lat więzienia. Wobec osób, które dawały łapówki i ujawniły ten proceder, prokuratura zastosowała klauzulę bezkarności.

agn/ ban/ itm/ jra/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj