Proces 22-letniego obecnie Damiana P. ruszył w marcu br. i toczył się z wyłączoną jawnością. Taki tryb rozpoznawania sprawy sąd uzasadnił tym, że jej przedmiotem będą intymne relacje między oskarżonym a pokrzywdzonym, m.in. dotyczące sfery erotycznej. Jawna była tylko sentencja wyroku.

Reklama

Radosław S. został zabity wieczorem 24 lutego 2011 r. przed swoim domem we wsi Mielenko Drawskie (Zachodniopomorskie). 29-latek zginął od trzech ciosów zadanych myśliwskim nożem. Przed ugodzeniem między sprawcą i ofiarą doszło do krótkiej rozmowy, podczas której Damian P. upewnił się, że faktycznie spotkał swoją sms-ową sympatię. Było to pierwsze i zarazem ostatnie spotkanie obu mężczyzn twarzą w twarz.

Śledztwo prowadziła Prokuratura Rejonowa w Drawsku Pomorskim. Ze zgromadzonego przez nią materiału dowodowego wynikało, że Damian P. jadąc do Mielenka Drawskiego wiedział już, że od 6 lat nie koresponduje z dziewczyną, a podającym się za nią mężczyzną. 22-latek - jak ustalili śledczy - poświęcił dużo czasu na wykrycie oszustwa, polegającego m.in. na przesłaniu przez ofiarę jako swojego zdjęcia niczego nieświadomej koleżanki siostry.

Znajomość z Radosławem S. oskarżony nawiązał w 2005 r. za pośrednictwem telegazety, w której zamieścił anons o tym, że poszukuje dziewczyny do wymiany sms-ów i mms-ów. Damian P. przyznał się w śledztwie do zabójstwa. Po zadaniu ciosów śmiertelnych ciosów sam wezwał przez telefon policję, informując funkcjonariuszy co zrobił.

W przesłanym w październiku ub.r. do sądu akcie oskarżenia prokuratura napisała, że w chwili popełniania przestępstwa sprawca miał "znacznie ograniczoną zdolność rozpoznania czynu lub kierowania postępowaniem". Taki stan u Damiana P. rozpoznali biegli psychiatrzy podczas trwającej kilka tygodni obserwacji.

Według nich trwające 6 lat oszustwo doprowadziło u oskarżonego do "narastającego stanu psychicznego", który spowodował, że za jedyne wyjście z sytuacji widział - zabójstwo. Ograniczona poczytalność została uznana przez sąd za okoliczność umożliwiającą nadzwyczajne złagodzenie kary i stąd wyrok 6 lat więzienia.

Kodeks karny za zabójstwo przewiduje minimum 8 lat pozbawienia wolności. Damian P. nie był dotychczas karany. W miejscu zamieszkania cieszył się osoby spokojnej i zamkniętej w sobie.

Wyrok nie jest prawomocny. Na razie nie wiadomo, czy strony będą się od niego odwoływać.