Na tyle może liczyć np. deweloper, który kieruje do kancelarii wielu swoich klientów, ale i pojedynczy petent może się spodziewać, że wyda o kilkaset złotych mniej, niż wynosi maksymalna taksa – wynika z sondy DGP. Gazeta sprawdziła, ile trzeba zapłacić za sporządzenie umowy sprzedaży mieszkania o wartości pół miliona złotych. Stawki w Warszawie schodzą nawet do 800 – 900 zł netto. Przed dwoma laty było to nie do pomyślenia, bo normą było 1,3 – 1,5 tys. zł. Obecnie to cena startowa. Niemal każdy przepytany przez nas notariusz zapewniał, że taksa podlega negocjacji. Tak samo jest też w Krakowie i Gdańsku. W innych dużych miastach ceny wzrastają średnio o 200 – 300 zł. Też jednak podlegają negocjacji.

Joanna Greguła, rzecznik prasowy Krajowej Rady Notarialnej, przyznaje, że wysokość taksy jest od kilku lat systematycznie obniżana. Przyczyną jest to, że w Polsce, w przeciwieństwie do wielu innych krajów UE, taksa notarialna nie jest sztywna, a rozporządzenie ministra sprawiedliwości określa jedynie jej maksymalną wysokość – wyjaśnia. A klienci chętnie korzystają z możliwości negocjowania ceny.

Zauważamy większą skłonność notariuszy do negocjowania stawek, szczególnie w większych miastach – potwierdza Olimpia Bronowicka z Maxon Nieruchomości, agencji pośredniczącej w handlu mieszkaniami. Według Greguły jest tak, bo w dużych miastach kancelarii jest więcej. Rejenci zaczynają więc rywalizować, obniżając stawki. Bronowicka dodaje, że notariusze są zdecydowanie bardziej zwróceni w stronę klientów, co oznacza, że nie tylko bez problemu można negocjować stawki, lecz także często liczyć na spisanie aktu po oficjalnych godzinach pracy. Jak twierdzi, jest też po prostu sympatyczniej niż przed laty. Jest tak, jak powinno być, a mówię to z perspektywy 10-letniego doświadczenia w branży nieruchomości. Często w ramach opłaty za jeden akt notarialny sporządzają umowy przedwstępne i końcowe zakupu nieruchomości. Mimo że za każdą z nich mogliby pobierać oddzielne opłaty – dodaje Bronowicka.

Zmieniły się też same kancelarie – zmniejszyły zatrudnienie. Często notariusze osobiście sporządzają akty, do czego jeszcze niedawno zwykle zatrudniano asesorów.

Efekty konkurencji trudniej znaleźć w małych miejscowościach. Przykładowo w Białymstoku czy Zgierzu sporządzenie aktu notarialnego może kosztować nawet 1,9 tys. zł i w dodatku na spotkanie z notariuszem często trzeba czekać kilka dni. To ciągle jedna z najważniejszych osób w mieście. Ale i tam można utargować lepszą stawkę, szczególnie gdy jest się „hurtownikiem”. Współpracując z deweloperami, notariusze są gotowi obniżać stawki nawet o 80 proc. od poziomów maksymalnych. Nie tylko w dużych miastach, lecz także w małych – mówi nieoficjalnie jeden z szefów firmy deweloperskiej. Mamy silną pozycję w negocjacjach, bo w krótkim czasie możemy skierować do wybranych notariuszy kilkudziesięciu, a nawet kilkuset klientów – tłumaczy Michał Sapota, wiceprezes Murapolu.