Najemnicy przeżywają na froncie średnio 150 dni
O tym, że Rosja rekrutuje Kolumbijczyków i Kubańczyków do armii na wojnę w Ukrainie poinformował "El Pais". Hiszpański dziennik powołał się na ukraiński wywiad wojskowy oraz raport Międzynarodowej Federacji Praw Człowieka (FIDH). Jak zaznaczono, najemnicy przeżywają na froncie średnio 150 dni.
"Nawet co piąty obcokrajowiec ginie w walce, a prawie połowa tych zgonów następuje w ciągu pierwszych czterech miesięcy od wysłania na pole bitwy” - przekazała w raporcie FIDH, dodając, że na froncie zginęło dotychczas 3388 cudzoziemców w szeregach rosyjskiej armii.
Moskwa intensyfikuje poszukiwania ochotników z regionów dotkniętych kryzysami gospodarczymi i społecznymi, wykorzystując obietnice wysokiego żołdu oraz rosyjskiego obywatelstwa - napisał dziennik, zauważając, że w praktyce cudzoziemcy szybko stają się "mięsem armatnim".
Obcokrajowcy po 15 dniach trafiają na front
Ukraiński wywiad wojskowy (HUR) potwierdził w marcu nazwiska ponad 1 tys. Kubańczyków, walczących po stronie Rosji w wojnie z Ukrainą. HUR zaznaczył jednak, że faktyczna liczba obywateli Kuby w rosyjskiej armii może wynosić nawet 20 tys. Część z nich zgadza się na wyjazd z powodów skrajnie trudnej sytuacji ekonomicznej - wyjaśnił "El Pais".
Jak ocenił hiszpański dziennik, Kolumbia, która przez dekady zmagała się z wewnętrznymi konfliktami, stała się jednym z największych "eksporterów" najemników na świecie. Kolumbijskie firmy, zazwyczaj zakładane przez wysokich rangą byłych wojskowych, pośredniczą w rekrutacji do wielu krajów, w tym do Rosji, Ukrainy, Meksyku i Sudanu.
Kolumbijski najemnik poinformował w rozmowie z "El Pais", że obcokrajowcy trafiają na front po zaledwie 15 dniach szkolenia, a po odniesieniu ran są szybko kierowani ponownie do walki. "Widziałem ludzi z jedną nogą, wysyłanych na linię frontu" - powiedział mężczyzna, którego danych "El Pais" nie ujawnił.
Obywateli państw UE też walczą po stronie Rosji
Oprócz Kuby i Kolumbii, najemnicy pochodzą także z innych państw Ameryki Łacińskiej. Ministerstwo spraw zagranicznych w Limie wezwało we wtorek charge d’affaires Rosji w Peru do udzielenia informacji na temat obecności Peruwiańczyków w szeregach rosyjskiej armii. Jak poinformował peruwiański portal RPP, obywatele Peru byli werbowani pod pretekstem pracy jako agenci ochrony lub kucharze, z obietnicą wynagrodzenia w wysokości 20 tys. dolarów. Po przybyciu na miejsce odbierano im paszporty i telefony.
Najemnicy, walczący w armii rosyjskiej, pochodzą z 48 krajów - oceniały pod koniec marca władze w Kijowie. Pierwsze miejsca pod tym względem zajmują państwa Azji Południowej i Wschodniej oraz Afryki. Wśród cudzoziemców walczących po stronie Rosji zidentyfikowano także co najmniej kilkudziesięciu obywateli państw UE, pochodzących m.in. z Łotwy, Bułgarii, Włoch i Francji; są także z Bośni i Hercegowiny.