Nagła, personalna roszada stanie się faktem już 2 kwietnia - mówią nasze źródła w komendzie głównej policji i ministerstwie spraw wewnętrznych. Dlaczego komendant główny Marek Działoszyński podjął takie decyzje?

Reklama

Z informacji korytarzowych wiadomo, że od pojawienia się przed rokiem Działoszyńskiego w gmachu na Puławskiej “nie było chemii” między nim a szefem CBŚ. Odchodzący teraz Maruszczak ma jednak bardzo dobre opinie, a lata przez które kierował biurem wypełnione były staraniami o wywalczenie większej samodzielności od centrali policji. Teraz, gdy staje się to faktem musi jednak odejść.

Gdy przed dwoma miesiącami generał Działoszyński ogłosił plan reformy Policji, a zadanie zreformowania CBŚ powierzył innemu oficerowi, jako pełnomocnikowi było wiadomo, że Maruszczak będzie musiał odejść - mówi jeden z posłów sejmowej komisji spraw wewnętrznych.

Od tamtej pory w CBŚ trwała swoista dwuwładza: był dyrektor a także pełnomocnik do spraw reformy. Jednak media ujawniły, że kupił on w korzystny sposób (płacąc najpierw połowę wartości) auto od dealera, który jednocześnie robił interesy z policją.

Jak przed tygodniem ujawniliśmy na łamach “DGP” nie był on jednak jedynym klientem tego samego dealera. Auta od niego kupił również generał Maruszczak, jego przełożony zastępca komendanta głównego policji Andrzej Rokita, a także szef małopolskiej policji. Jednak jak opisaliśmy interesy, które robiła policja z biznesmenem nie były wielkie, sięgały około 200 tysięcy. Również pozostali generałowie-klienci biznesmena nie korzystali z wyjątkowych warunków zakupu samochodów. - Odsunięcie to cios dla Maruszczaka, prawdopodobnie będzie z niego kolejny młody emeryt - mówi inny z naszych rozmówców.

Reklama

Jego następca Igor Parafieniuk pracował już kiedyś w Centralnym Biurze Śledczym, ostatnio jednak dowodził komendami wojewódzkimi.