Narodowe Centrum Sportu zakwestionowało prace konsorcjum Elektrobudowy, Agatu i Qumaka. Po tym jak podpisało już protokoły teraz twierdzi, że działało pod wpływem błędu i nie chce zapłacić około 10 proc. z kontraktu wartego blisko 140 mln zł.

Reklama

W praktyce oznacza to, że wykonawcy nie mają szans odzyskać pieniędzy. To jest jakaś paranoja. Stadion Narodowy stoi. Odbywają się na nim różne imprezy. Tymczasem NCS twierdzi, że obiekt jest niewykonany i nieodebrany - mówi "Rzeczpospolitej" Paweł Jaguś, prezes Qumaka.

Zapowiada przy tym, że będzie dochodził swoich praw i zażąda w związku z decyzją przedstawicieli Narodowego Centrum Sportu znacznie większych pieniędzy.

W grę może jednak wchodzić nawet podwojenie kwoty bazowej - mówi.

Wykonawca deklaruje także, że konsorcjum zamierza złożyć pozew do sądu przeciwko NCS.

Zdumiewa nas pan Michał Prymas (obecny szef NCS - przypis red.) podejmuje działania, które będą kosztować Skarb Państwa znacznie więcej niż ugoda, która mogłaby być uzgodniona i podpisana - podkreśla.