-– powiedział niemiecki generał. Zaznaczył, że wynika to nie tylko z krótkiego czasu na przygotowania, ale i tego, że Korpus ma być stale dowództwem wysokiej gotowości.
- – powiedział przypominając, że dowództwo w Szczecinie rozbudowało się z ok. 200 do 400 oficerów.
Na szczycie w Walii sojusznicy przyjęli plan działań na rzecz gotowości (Readiness Action Plan – RAP), rozbudowując siły reagowania i wydzielając z nich tzw. szpicę – siły bardzo wysokiej gotowości (Very High Readiness Joint Task Force - VJTF). Szczeciński Korpus jest jednym z dowództw, któremu w razie użycia mają podlegać VJTF, odpowiada on także za sześć NFIU – jednostek wsparcia, które mają m.in. zabezpieczać logistycznie działania "szpicy".
Szczecińskiemu dowództwu podporządkowano sześć NFIU – w krajach bałtyckich, Polsce, na Słowacji i Węgrzech. Zastępca Hofmanna gen. bryg. Krzysztof Król zaznaczył, że ukompletowanie polskiej NFIU przekroczyło 90 proc.
Jak powiedział Hofmann, przed NATO stoi także zadanie podniesienia gotowości Wielonarodowej Dywizji Południe-Wschód, z dowództwem Rumunii, na taki sam poziom jak szczeciński Korpus. Rumuńskiej dywizji będą podlegać dwa NFIU – w Rumunii i Bułgarii.
Przed lipcowym szczytem w Warszawie Korpus ma być stale gotowy do dowodzenia VJTF lub innymi siłami NRF na północno-wschodnich obrzeżach sojuszu, rozmieszczanymi w razie zagrożenia. Ma być także ośrodkiem koordynującym działania wojskowe. Korpus ma być gotowy nie tylko do dowodzenia "szpicą" w regionie, ale także siłami, które byłyby zdolne do użycia w dalszej kolejności (Initial Follow-On Forces).
– zaznaczył. Zwrócił też uwagę na specyfikę Korpusu - skupionego na określonym regionie. - – zapewnił. Korzystając ze źródeł NATO Korpus na bieżąco obserwuje rozmieszczenie sił sojuszniczych i rosyjskich w regionie Bałtyku.
- - powiedział Hofmann. Zaznaczył, że RAP jako plan będzie ciągle dostosowywany do nowych warunków. - – dodał.
Podkreślił, że chodzi tu o danie pewności sojusznikom - m.in. przez ćwiczenia i ciągłą obecność wojsk.
Jak powiedział jeden z przedstawicieli NATO w Brukseli, powrót do masowego rozmieszczania sił, znanego z zimnej wojny, jest mało prawdopodobny, choćby ze względu na to, że w krajach bałtyckich nie ma tyle miejsca. "Ale nowoczesne odstraszanie nie musi na tym polegać. Niezależnie od wielkości sił, ważna jest ich wojskowa wiarygodność” - zaznaczył.
Wielonarodowy Korpus Północno-Wschodni z dowództwem w Szczecinie powstał w 1999 r., list intencyjny o jego utworzeniu został podpisany między Polską, Niemcami i Danią w 1998 r. – jeszcze przed wejściem Polski do NATO. Oficerowie z tych trzech państw najliczniej reprezentowanych w Korpusie rotacyjnie zajmują najwyższe stanowiska dowódcze i sztabowe. Obecnie w Korpusie jest reprezentowanych 21 państw, w tym USA, ale także Finlandia i Szwecja, niebędące członkami NATO.
VJTF, określane jako szpica NATO, to siły wielkości brygady – ok. 5 tys. żołnierzy, złożone z komponentów lądowego, powietrznego, morskiego i specjalnego. Ich gotowość określono na 7 dni, a jedna z tworzących „szpicę” batalionowych grup bojowych (ok. 650 żołnierzy) ma być gotowa do przerzutu w ciągu dwóch-trzech dni. Później obowiązki „szpicy” mają przejmować siły przewidywane do użycia w dalszej kolejności (Initial Follow-On Forces Group, IFFG), złożone z dwóch kolejnych grup wielkości brygad. Jedna ma pozostawać w gotowości 30-, druga 45-dniowej.