Kombatantka zaznaczyła, że w apelu nie wspomina się, jak ważną rolę w czasie Powstania Warszawskiego odegrali walczący warszawiacy, i że to właśnie dzięki cywilom oddziały polskie broniły się aż 63 dni.powiedziała Traczyk-Stawska w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Odniosła się w ten sposób do treści ogłoszonego wczoraj apelu pamięci, który ma zostać odczytany w czasie uroczystości rocznicowych Powstania Warszawskiego, a który MON uzgodniło z przedstawicielami powstańców. CZYTAJ WIĘCEJ >>>
Jak dodała Traczyk-Stawska, jest oburzona całym zajściem i nie rozumie, dlaczego jej koledzy kombatanci zgodzili się na kompromis. Przyznała jednak, że nie zna argumentów, którym ulegli. Jednocześnie podkreśliła, że będzie robiła wszystko, aby władze okazały należny szacunek prawdziwym bohaterom.
Weteranka przyznała, że całkowicie podziela stanowisko Marty Kaczyńskiej, która w niedawnym felietonie w tygodniku "wSieci" stwierdziła, że katastrofa smoleńska i Powstanie Warszawskie zestawione razem tracą właściwą rangę.
- - podsumowała.
Przedstawiciele resortu obrony narodowej i powstańców warszawskich uzgodnili w poniedziałek wspólny tekst apelu pamięci, wśród wymienionych w apelu jest m.in. prezydent Lech Kaczyński. PRZECZYTAJ PEŁNĄ TREŚĆ APELU >>> Wkrótce potem z wnioskiem o uwzględnienie nazwiska Władysława Bartoszewskiego zaapelowała do MON prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.