Pytany w TVN24 o zarzuty, że polski raport powstał „pod dyktando” komisji rosyjskiej, a polscy eksperci nie mieli dostępu do wraku i miejsca zdarzenia, były szef MSWiA i Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego odparł: - (z nim)
Jak powiedział Miller, w wypowiedzi o konieczności uzgodnienia formuły chodziło o jednakową konstrukcję obu raportów,
- przypomniał.
Odniósł się także do przytoczonego zarzutu podkomisji smoleńskiej powołanej przez szefa MON Antoniego Macierewicza, że przedstawiciele strony polskiej nie brali udziału w badaniu wraku i miejsca zdarzenia. Przyznał, że on sam, nie będąc ekspertem w sprawach lotnictwa ani wypadków lotniczych, nie uczestniczył w tych pracach,
– dodał.
W ubiegłym tygodniu podkomisja MON oceniła, że w badaniu katastrofy prezydenckiego samolotu były nieprawidłowości, m. in. że wywierano naciski, by uzgodnić raporty polski i rosyjski (zaprezentowano przy tym nagranie głosu Millera mówiącego o konieczności zadbania o jednolity, spójny przekaz) oraz że polscy eksperci przez pewien czas nie mieli dostępu do miejsca zdarzenia.