Dziennik Gazeta Prawana logo

Niezbadany, nieprzewidywalny, kładzie procesy. Kim jest największy wróg adwokata?

30 października 2016, 19:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Sąd
Sąd/Shutterstock
Świadek jest istotą niezbadaną. I nieprzewidywalną. Prawnikowi się wydaje, że wie, czego może się spodziewać podczas procesu. A tu na sali rozpraw świadek mówi coś innego niż wcześniej. I kładzie proces.

Żyjemy w świecie prawniczej hipokryzji. Przyczyn jest wiele, ale jedna z nich to ta, że adwokaci, przynajmniej oficjalnie, nie kontaktują się ze świadkami poza salą sądową. Niby już na tej sali nie powinno się zadawać owym świadkom pytań, na które się nie zna odpowiedzi, ale teoretycznie większość mecenasów przychodzi na rozprawę nieświadomych i nieskalanych wiedzą, niczym dziewica przed nocą poślubną.

Niby prawo nie zabrania kontaktów obrońców czy pełnomocników stron ze świadkami, ale na wszelki wypadek nie warto się do tego przyznawać. Bo brak jest jasnych zasad i procedur. A więc strach przed odpowiedzialnością prawną tudzież zawodową powoduje, że znana na wszystkich kontynentach i we wszystkich systemach prawnych maksyma, iż największym wrogiem adwokata jest świadek, którego on sam powołał, u nas działa z jeszcze większą siłą.

Wzywam świadka obrony

zwierza mi się jeden z prominentnych adwokatów. I dodaje, że tak jest bezpieczniej.

komentuje drugi i puszcza oko.

wzdycha trzeci.

Niewielu przyznaje wprost: przesłuchuję świadków, a już na pewno kandydatów na świadków, bo nie mogę sobie pozwolić na to, żeby człowiek, który powinien zeznawać na korzyść mojego klienta, wpuścił mnie na pole minowe, przemienił się w oręż drugiej strony i zrujnował moją linię obrony.

Nie tylko obrony, bo świadkowie i ich zeznania są jednym z najważniejszych dowodów także w procesach cywilnych. A we wszystkich są traktowani z atencją, niczym święte krowy. Choć to, co mówią, i tak jest często przyjmowane z przymrużeniem oka, bo zarówno Wysoki Sąd, jak i reszta aktorów tego prawniczego teatru zdaje sobie sprawę, że ludzie wezwani po to, aby opowiedzieli, jak naprawdę było, często się mijają z prawdą. Nawet jeśli ich intencją nie jest kłamstwo. Bo nie pamiętają, bo za bardzo chcą pomóc, bo wszystko im się pomyliło. Nawet wówczas, jeśli zostali pouczeni o odpowiedzialności karnej – w zależności od statusu świadka może ona sięgać nawet 8 lat pozbawienia wolności. Jedno jest pewne: w tym spektaklu trzeba udawać. I nie dać się przyłapać. Tak to zostało wyreżyserowane przez system.

Kup w kiosku lub w wersji cyfrowej


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj