- w takim alarmistycznym tonie pisze Krajowe Stowarzyszenie Inspektorów Bezpieczeństwa Teleinformatycznego i dodaje:
CA o których wspomina ta instytucja to firma wydająca podpisy elektroniczne, dzięki którym obecnie np. przedsiębiorcy mogą zdalnie podpisywać faktury czy potwierdzać dokumenty.- ostrzega Piotr Popis z KSIBT. -- rozkłada ręce Popis.
Równie krytycznie oceniła ten pomysł Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji czyli reprezentacja firm IT. - ocenia Wiesław Paluszyński z PIIT.
A sama Izba pisze tak:
Choć najostrzej krytykowane jest zmonopolizowanie rynku przez PWPW to najwięcej kłopotów może jednak wywołać co innego. A mianowicie plan by nowe cyfrowe blankiety pojawiały od stycznia 2019 roku i systematycznie zastąpiły wszystkie stare dowody do końca 2023 roku. Czyli w pięć lat ma zostać przeprowadzona prawdziwa rewolucja.
By nowe dowody wprowadzić szybko planowane są dwie metody doprowadzenia do kumulacji wymiany. W pierwszej koncepcji ma to się udać dzięki temu, że w 2017 i w 2018 roku do ludzi będą trafiały dowody o specjalnie skróconym terminie ważności - tylko pięcioletnim. Co więcej ma być także skrócona ważność dowodów osobistych wydanych od roku 2014 do 2016. W efekcie od od 2019 roku, będą wydawane już tylko nowe e-dowody i one już mają być ważne na okres 10 lat. Koszt tego rozwiązania: 1,44 mld złotych.
Druga koncepcja ma być tańsza i to sporo bo o 400 mln złotych. Ale równolegle będzie bardziej karkołomna. Tu obok skrócenia okresu ważności dokumentów z lat 2014-2016 równolegle mają być wydłużone te, którym termin ważności wygasa w 2017 i 2018 roku. W efekcie zacznie się zmasowana wymiana od 2019 roku.
Jakiej by opcji nie wybrano szykuje nam się niezłe zamieszanie. Co przyznają już same resorty pisząc
Oficjalnie do koncepcji odniosły się tylko dwa samorządy: Łódź i Tychy, ale samorządowcy, z którymi rozmawiamy nie ukrywają, że obawiają się tych pomysłów, bo to na barki gmin spadnie obowiązek wdrążania dowodowej rewolucji. rozkłada ręce szef Urzędu Cywilnego w jednym ze średnich miast.
PWPW jednak zapewnia, że "rynek podpisów kwalifikowanych nigdy nie zostanie zamknięty dla innych dostawców niż PWPW - co najwyżej nastąpi czasowe, ograniczenie w dostępie do części rynku. Koncepcja e-dowodu zakłada, że elektroniczny certyfikat podpisu kwalifikowanego PWPW umieszczany w procesie personalizacji na chipie będzie obowiązywał przez 2 lata.
Zatem podpis kwalifikowany PWPW będzie jednocześnie co najwyżej w nowych e-dowodach wydawanych w dwóch kolejnych latach. "Ograniczenie będzie dotyczyło istotnie mniejszego fragment tego rynku, a zdecydowanie większa jego część będzie dostępna dla wszystkich dostawców bez żadnych barier.” - pisze Iwona Kostka-Kwiatkowka, kierownik działu komunikacji i promocji PWPW i dodaje: - To fragmentaryczne, przejściowe ograniczenie zostanie zrekompensowane faktem, że wprowadzenie e-dowodu z podpisem kwalifikowanym wpłynie pozytywnie na rozwój rynku podpisu kwalifikowanego poprzez wielokrotne zwiększenie liczby użytkowników tego podpisu w związku z możliwością jego bezpłatnego uzyskania. Można się spodziewać, że nastąpi zwiększenie rynku z kilkuset tysięcy klientów do kilkunastu milionów klientów. Należy przy tym pamiętać, że dostawcy podpisu kwalifikowanego nie poniosą żadnych kosztów na reklamę i promocję podpisu kwalifikowanego by zwiększyć popyt na podpisy. Po wygaśnięciu pierwszego certyfikatu umieszczonego przez PWPW w nowym e-dowodzie, czyli po dwóch latach, każdy wystawca podpisu będzie miał możliwość pozyskania klienta, który miał okazję poznać wcześniej korzyści z posługiwania się podpisem kwalifikowanym.