Sędzia Józef Iwulski był członkiem PZPR do 1989 r. oraz wydawał wyroki w sprawach z okresu stanu wojennego, w których skazywano opozycjonistów podała w zeszłym tygodniu "Gazeta Polska Codzienna". Według gazety Iwulski w stanie wojennym był w składach sądów skazujących opozycjonistów, a w tym samym czasie jego żona Anna była oficerem SB i zajmowała się inwigilowaniem działaczy antykomunistycznych" - podała "GPC".
Iwulski podczas rozmowy w TVN24 odniósł się do zarzutów dotyczących jego uczestnictwa w procesach, gdzie skazywano ludzi zaangażowanych w walkę z władzą komunistyczną.
- powiedział.
Iwulski przypomniał także, że w sądzie wojskowym nie znalazłem się dobrowolnie. stwierdził.
- wyjaśnił.
Iwulski odniósł się także do swojej pracy w stanie wojennym. mówił.
Dopytany, czy po tym jak został wcielony do wojska i wyznaczono mu rolę sędziego, mógł jej odmówić stwierdził, że wiązało się to z takim samym zagrożeniem, jak gdyby odmówił służby wojskowej. - wyjaśnił.
Iwulski przypomniał również, że w czasie stanu wojennego odmówił wypisania się z „Solidarności”, mówiąc jednocześnie, że sytuacja w takich przypadkach zależała od tego, kto był prezesem sądu wojewódzkiego. - powiedział.
Na uwagę dziennikarza, że był jednocześnie członkiem „S” i jednocześnie sądził innych członków „Solidarności” jako sędzia sądu wojskowego stwierdził, że „można tak powiedzieć".
Pytany, czy żałuje tamtej decyzji, odparł, że w każdej z tych siedmiu spraw próbował coś zrobić według wówczas obowiązującego prawa. podkreśił.
Na pytanie, czy był współpracownikiem WSW powiedział, że zwykle "prawnicy szli do WSW". -wyjaśnił.
- stwierdził podczas rozmowy.
- dodał.
Iwulski w rozmowie został też zapytany o jego obecną rolę w SN. mówił.
Dopytany, czy jego przeszłość nie stoi na przeszkodzie pełnionej funkcji powiedział: "Nie myślałem, że jako przejściowy prezes SN będę tak prześwietlany. Pełnię funkcję publiczną, nie polityczną. Gdybym zrezygnował teraz, to z punktu widzenia SN, byłaby to sytuacja niekorzystna".
- podsumował Iwulski.