Dziennik Gazeta Prawana logo

Finał głośnego zniknięcia z Kancelarii Prezydenta. Kara więzienia w zawieszeniu za kradzież "Gęsiarki"

1 października 2018, 17:39
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Gęsiarka", Roman Kochanowski
"Gęsiarka", Roman Kochanowski/PAP Archiwalny
Rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata i 3 tys. zł grzywny. Taką karę wymierzył w poniedziałek Sąd Okręgowy w Warszawie Jarosławowi G., którego uznał winnym kradzieży obrazu "Gęsiarka" z Kancelarii Prezydenta. Plan wyniesienia dzieła przypominał sceny z filmów o włamywaczach.

Na mocy wyroku Jarosław G. został też objęty dozorem kuratora w okresie próby. Sąd orzekł także wobec oskarżonego przepadek 1,8 tys. zł, czyli równowartości korzyści uzyskanej z popełnionego przestępstwa.

Wymierzona kara jest zbliżona do wniosku prokuratora, który przed dwoma tygodniami zawnioskował dla oskarżonego - byłego kelnera z Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta RP - o karę roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata i 5 tys. zł grzywny. Obrona mężczyzny chciała jego uniewinnienia.

Sąd przyznał, że proces miał charakter poszlakowy. - - powiedziała w uzasadnieniu wyroku sędzia Dorota Radlińska.

Sąd wskazał, że nie można podzielić wywodów obrony, wedle których dostęp do pokoju przyległego do gabinetu ówczesnego szefa Kancelarii Prezydenta Jacka Michałowskiego - gdzie wisiał obraz - miało mieć wiele osób. - - powiedziała sędzia. Dodała, że wózki były przykrywane tkaniną i nie były widoczne przedmioty znajdujące się na tych wózkach.

- - powiedziała sędzia Radlińska. Jak mówiła kelnerzy opuszczając Pałac Prezydencki nie byli poddawani kontroli, a często wynosili oni większe torby oraz pokrowce z odzieżą.

Sędzia oceniła, że wyjaśnienia oskarżonego, jakoby zakupił obraz za 100 zł pod stołeczną Halą Mirowską "były niewiarygodne" i uznać je należy za linię obrony. - Przed Halą Mirowską z tzw. kocyka sprzedawane są obrazki, które jednak już na pierwszy rzut oka nie są dziełami sztuki - powiedziała sędzia Radlińska.

Obraz odnaleziono w jednym z warszawskich domów aukcyjnych, gdzie wystawiono go na sprzedaż w czerwcu 2015 r. Prokuratura informowała, że w toku śledztwa ustalono w jaki sposób obraz trafił na aukcję i ujawniono, że osobą, która jako pierwsza wprowadziła obraz do obrotu był Jarosław G. Prokuratura ustaliła, że mężczyzna wstawił obraz do lombardu pod zastaw pożyczki 1,8 tys. zł. G. początkowo postawiono zarzut paserstwa.

W dalszym toku śledztwa, okoliczności rzekomego nabycia obrazu - opisane przez G. - uznano za niewiarygodne, co doprowadziło do przedstawienia mu zarzutu kradzieży obrazu.

Zgodnie z sentencją wyroku wartość skradzionego obrazu mieści się z granicach 18-20 tys. zł.

Umowa o pracę w Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta RP została rozwiązana z Jarosławem G. w czerwcu 2015 r.

Śledztwo wszczęto na podstawie zawiadomienia Kancelarii Prezydenta z października 2015 r. Brak obrazu "Gęsiarka" z drugiej połowy XIX wieku, autorstwa Romana Kochanowskiego - obok braku innych przedmiotów - stwierdzono podczas audytu po przejęciu urzędu przez prezydenta Andrzeja Dudę. W czerwcu 2016 r. poinformowano, że obraz "Gęsiarka" powrócił do Pałacu Prezydenckiego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj