Dziennik Gazeta Prawana logo

Gminy w śmieciowym klinczu. Muszą zdecydować czy łamać prawo, czy podnieść stawki

3 kwietnia 2019, 06:35
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Warszawska śmieciarka
Warszawska śmieciarka/Shutterstock
Rosnące ceny na rynku odpadów sprawiają, że samorządy coraz częściej stają pod ścianą. Muszą wybierać, czy wbrew prawu ulżyć mieszkańcom i dotować niewydolny system, czy obciążać ich wysokimi stawkami.

Niecałe 34 zł miesięcznie za odbiór posegregowanych śmieci – tyle maksymalnie będzie można naliczyć na głowę mieszkańca w tym roku. Ta najnowsza, górna kwota (dokładnie 33,86 zł) wynika z algorytmu określonego w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1454 ze zm.), który odwołuje się do przeciętnego miesięcznego dochodu rozporządzalnego wyliczonego ostatnio przez GUS.

Przepisy ustawy mówią wyraźnie, że opłata za śmieci nie może przekroczyć jego 2 proc. Mimo to wiele firm, które zgłaszają oferty w przetargach, żąda stawek przekraczających ustawowe limity o kilka złotych.

– mówi Daniel Putkiewicz, burmistrz Piaseczna. Podkreśla jednak, że problem, dotyczy całej Polski.

Przepaść cenowa między oczekiwaniami samorządów a przedsiębiorców jest szczególnie dotkliwa dla mniejszych gmin, które sąsiadują z dużymi. Konkurencja w tych przypadkach jest bowiem szczątkowa. Do przetargów zgłasza się niekiedy tylko jedna, góra dwie firmy. Duzi gracze z większych miast zazwyczaj nie interesują się lokalnym rynkiem w małych gminach.

I to one, jak ustalił DGP, są dziś najmocniej przyparte do muru. Dlaczego? Jeżeli zgodzą się na zaporowe warunki jedynych chętnych firm, złamią prawo, akceptując stawki wyższe, niż wynikają z ustawy. Odmówią – mogą skończyć z zalegającymi na ulicach hałdami worków, których nikt nie będzie chciał odebrać.

Prawny i finansowy pat

Doświadczenia gmin pokazują, że firmy w przeszłości nie wahały się podjąć tak radykalnych kroków. Wiele z nich wolało płacić kary umowne niż współpracować z samorządem na dotychczasowych warunkach. Pod koniec roku w takim położeniu znalazły się już m.in. Nasielsk i Nieporęt. Tamtejsi mieszkańcy musieli przetrzymywać odpady na swoich posesjach do czasu, aż samorząd przerwał śmieciowy impas. W praktyce najczęściej kończył się on tak, że po prostu gmina przystawała na warunki przedsiębiorców.

Scenariusz ten może się ponownie ziścić, a gminy wciąż mogą niewiele zrobić, by mu przeciwdziałać. Co gorsza, presja mieszkańców, dla których kilkusetprocentowe wzrosty opłat mogą być szokujące, to tylko jedno ze zmartwień. Bardziej problematyczny jest bowiem pat prawny wynikający z nieuchronnej kolizji dwóch przepisów. Pierwszy to ten, który wyznacza górną granicę stawek. Drugi to art. 6r ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, który uniemożliwia gminom dofinansowanie systemu gospodarki odpadami.

mówi zastępca burmistrza Józefowa Marek Banaszek.

Spychanie w in-house

Jest też trzecia droga wyjścia z impasu. To powierzenie gospodarki komunalnej własnej spółce i kreatywne księgowanie kosztów jej działania. Najczęściej decydują się na to te samorządy, które nie mogą od miesięcy wyłonić firmy chętnej na zagospodarowanie odpadów.

Sęk w tym, że i to rozwiązanie jest niebezpieczne. Dlaczego? Bo gminne przedsiębiorstwo również podlega regułom rynkowej gry i pewnych kosztów (np. pracy, paliwa czy opłat środowiskowych) nie przeskoczy, podobnie jak firma prywatna. Tymczasem żadnych dopłat, które ulżyłyby mieszkańcom, gminy wprowadzić nie mogą.

– przekonują samorządowcy w ostatnim stanowisku Konwentu Wójtów, Burmistrzów i Prezydentów Województwa Mazowieckiego.

Zgodnie bowiem z art. 6r ustawy z pobranych opłat gmina jest zobowiązana pokryć wszystkie koszty funkcjonowania systemu, w tym: odbiór, transport, zbieranie, odzysk i unieszkodliwianie odpadów. Co więcej, zebranych pieniędzy – zgodnie z przepisami – powinno też starczyć na edukację ekologiczną „w zakresie prawidłowego postępowania z odpadami komunalnymi”.

Szanse na poprawę bilansu

Jednym ze sposobów rozwiązania tego problemu, nad którym pracuje obecnie Ministerstwo Środowiska, jest dopuszczenie możliwości dopłacania mieszkańcom do stawek, pod warunkiem że środki na ten cel będą pochodzić ze sprzedaży surowców wtórnych.

Eksperci zastanawiają się jednak, jak ten przepis miałby wyglądać w praktyce, biorąc pod uwagę trudności ze zbytem takich wyselekcjonowanych materiałów i brakiem doświadczenia samorządów na rynku surowcowym.

– zastanawia się Karol Wójcik, ekspert Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami.

Drugim pomysłem na zbilansowanie trudnej sytuacji gmin jest wprowadzenie preferencyjnych opłat dla mieszkańców, którzy będą kompostować odpady na terenie swoich nieruchomości. Miałoby to zatamować największy i najbardziej problematyczny w utylizacji strumień odpadów komunalnych, czyli – w skrócie – resztki jedzenia, których odbiór musi być dużo częstszy (a przez to kosztowny) niż w przypadku np. niepsujących się tak szybko plastików.

Sęk w tym, że prace nad ustawą przeciągają się od sierpnia zeszłego roku, a wiele gmin musi rozstrzygać przetargi tu i teraz, nie wiedząc, jaki będzie ostateczny kształt przepisów, których proponowane brzmienie zmieniało się już trzykrotnie.

Jak ustalił DGP, samorządy radzą sobie z problemem wygórowanych cen tak: te, które nie dopłacają do systemu, a nie mogą przy tym wyłonić korzystnej oferty w przetargu, często decydują się po prostu na obniżanie wymagań względem firm do minimum. W efekcie zamiast odbioru śmieci co tydzień, mieszkańcy płacą mniej, ale odpady muszą przetrzymywać np. dwa razy dłużej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj