Dziennik Gazeta Prawana logo

Dziś odbędzie się przesłuchanie milicjanta, który strzelał do górników "Wujka"

11 czerwca 2019, 13:25
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Sądownictwo, trzecia władza. Zdjęcie ilustracyjne.
Sądownictwo, trzecia władza. Zdjęcie ilustracyjne./Shutterstock
Przesłuchanie Romana S. - byłego funkcjonariusza MO, podejrzanego o strzelanie 16 grudnia 1981 r. do protestujących górników kopalni "Wujek" - zaplanowano we wtorek w godzinach popołudniowych w Katowicach - poinformował PAP szef pionu śledczego IPN Andrzej Pozorski.

- - powiedział PAP dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, zastępca prokuratora generalnego prok. Andrzej Pozorski.

Zgodnie z przepisami prawa, podczas przesłuchania podejrzanemu zostaną ogłoszone zarzuty; wówczas były milicjant będzie mógł złożyć wyjaśnienia albo też odmówić ich składania. Następnie prokurator prawdopodobnie skieruje wniosek o przedłużenie aresztowania Romana S., który rozpatrzy sąd. Podejrzanemu grozi do 10 lat więzienia.

W Chorwacji - jak dowiedziała się wcześniej Polska Agencja Prasowa - 17 maja zatrzymano Romana Zdzisława S., byłego funkcjonariusza plutonu specjalnego Pułku Manewrowego Komendy Wojewódzkiej MO w Katowicach, który 16 grudnia 1981 r. podczas stanu wojennego - według ustaleń prokuratury - strzelał do górników kopalni "Wujek". W śledztwie IPN Roman S. był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania. Władze Chorwacji zdecydowały o wydaniu podejrzanego polskim organom wymiaru sprawiedliwości. Od czwartkowego wieczoru jest w Polsce.

W ubiegłym tygodniu w rozmowie z PAP prok. Pozorski ocenił, że sprawa ta jest bezprecedensowa, jeśli chodzi o wydarzenia stanu wojennego.

- - podkreślił prok. Pozorski.

Podejrzany Roman S. - jak przypomniał szef pionu śledczego IPN - nie mieszkał w Polsce, na stałe przebywał w Niemczech. Wiadomo też, że były milicjant zrzekł się obywatelstwa polskiego i przyjął niemieckie, co u polskich organów ścigania zrodziło podejrzenie, że ukrywa się on przed polskim wymiarem sprawiedliwości. "W tej sprawie zwracaliśmy się do strony niemieckiej o wydanie podejrzanego, która odmówiła nam wydania tego byłego funkcjonariusza" - przypomniał prok. Pozorski, dodając, że ta sytuacja mogła spowodować zmniejszenie czujności Romana S. i jego decyzję o wyjeździe poza granice Niemiec.

Decyzja odmowna strony niemieckiej w sprawie Romana S. znajduje się w aktach głównych sprawy w Katowicach.

Wniosek o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec milicjanta jeszcze w 2012 r. złożył do katowickiego sądu prokurator IPN w Katowicach. Sąd Okręgowy w Katowicach 7 stycznia 2013 r. wydał nakaz wobec Romana S. - jak zaznaczył IPN - "podzielając w pełni argumentację prokuratora Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach, co do konieczności poddania podejrzanego jurysdykcji polskiego sądu".

Pytany o rolę Romana S. w pacyfikacji kopalni "Wujek" szef pionu śledczego IPN odpowiedział, że na jej zbrodniczy charakter wskazuje uzyskanie postanowienia o tymczasowym aresztowaniu milicjanta oraz zgoda na ściganie go Europejskim Nakazem Aresztowania. "Czyli bez wątpienia sąd uznał, że materiał dowodowy, który jest zebrany w tej sprawie jest wystarczający na tyle, żeby wydać ten nakaz aresztowania" - podkreślił prok. Pozorski.

Podczas stanu wojennego, 16 grudnia 1981 r., w czasie pacyfikacji strajku w KWK "Wujek" w Katowicach milicja użyła broni palnej. Od milicyjnych kul zginęło tam dziewięciu protestujących górników, a ponad 20 innych zostało rannych. Była to największa tragedia stanu wojennego.

Osądzenie byłych milicjantów oskarżonych o największą zbrodnię stanu wojennego - strzelanie do górników m.in. z kopalni "Wujek" - okazało się niezwykle trudne. Proces w pierwszej instancji toczył się trzy razy. Ostateczny wyrok, w którym sąd uznał winę i wymierzył kary po kilka lat pozbawienia wolności kilkunastu byłym członkom milicyjnego plutonu specjalnego, zapadł dopiero w kwietniu 2009 r. - po niemal 28 latach od tragedii. Sąd Najwyższy oddalił wówczas kasacje obrony, uznając je za niezasadne, a wyroki sądów niższych instancji – za zgodne z prawem.

Protest w kopalni "Wujek" rozpoczął się 14 grudnia po tym, gdy górnicy dowiedzieli się o aresztowaniu szefa zakładowej Solidarności Jana Ludwiczaka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj