Dziennik Gazeta Prawana logo

Fala wsparcia dla rodziny ofiar katastrofy w Szczyrku. "Nie ma słów na opisanie tego, co się tam wydarzyło"

7 grudnia 2019, 18:29
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Szczyrk. Akcja ratunkowa po wybuchu gazu
Szczyrk. Akcja ratunkowa po wybuchu gazu/PAP/EPA
W dwa dni na jedno z kont pomocowych dla pani Katarzyny, która w wyniku wybuchu gazu w Szczyrku straciła bliskich, 10– letniego syna i dom wpłynęło blisko 400 tys. złotych. Przy ulicy Leszczynowej, gdzie w środę zginęło osiem osób, ciągle płoną znicze.

Do tragedii doszło w środę wieczorem. Eksplozja gazu, który prawdopodobnie dostał się pod dom przy ulicy Leszczynowej 6, całkowicie zniszczyła budynek, w którym przebywało osiem osób – w tym czworo dzieci w wieku od 3 do 10 lat. Mimo natychmiastowej akcji ratunkowej, z gruzów wydobyto tylko ciała zmarłych.

Na miejscu tragedii w sobotę nadal pracował prokurator. Wejście na ulicę Leszczynową i w okolice wypadku jest pilnowane przez umundurowanych policjantów, którzy wpuszczają tylko mieszkańców domów przy Leszczynowej. Prokuratura okręgowa w Bielsku-Białej zapowiedziała, że nie udziela jakichkolwiek informacji na temat wypadku do czasu zakończenia wszystkich czynności śledczych. Burmistrz miasta Antoni Byrdy, który w sobotę był na miejscu tragedii, także unika stawiania hipotez.

– powiedział Byrdy.

Na jednym z kont pomocowych, na które zbierane są pieniądze dla pani Katarzyny, która w wyniku wybuchu straciła syna, członków rodziny i cały dobytek, w dwa dni ponad osiem tysięcy osób i instytucji wpłaciło ponad 377 tys. złotych, chociaż celem zbiórki była kwota 100 tysięcy. Kobieta przebywa w tej chwili u członków rodziny.

Polska Spółka Gazownictwa dostarczyła na miejsce mobilną stację gazu, dzięki której można już ogrzewać domy odcięte od sieci gazowniczej. Jak poinformował PAP rzecznik PSG Artur Michniewcz, w tej chwili od sieci są odcięte tylko trzy domy, jednak zadeklarował, że do naprawy sieci ekipy przystąpią, gdy tylko zezwoli na to prokurator. Wszystkie domy w sąsiedztwie Leszczynowej 6 mają już dostęp do bieżącej wody i energii elektrycznej.

– wylicza burmistrz.

Na chodniku przy wjeździe na Leszczynową, obok radiowozu, co kilka minut przechodnie zapalają przynoszone przez siebie znicze.– powiedział mężczyzna, który przyjechał z żoną, by zapalić znicze.

Chwilę później do kręgu zniczy podeszły dwie kobiety, które przyjechały na miejsce samochodem z rejestracjami z sąsiedniego województwa. One także dokładają kolejne znicze. – tłumaczy.

Władze miasta poprosiły o rezygnację do poniedziałku z organizacji głośnych imprez i rozważają, co można zrobić, by uniknąć podobnych tragedii. – podkreślił Byrdy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj