Do tragedii doszło w środę wieczorem. Eksplozja gazu, który prawdopodobnie dostał się pod dom przy ulicy Leszczynowej 6, całkowicie zniszczyła budynek, w którym przebywało osiem osób – w tym czworo dzieci w wieku od 3 do 10 lat. Mimo natychmiastowej akcji ratunkowej, z gruzów wydobyto tylko ciała zmarłych.
Na miejscu tragedii w sobotę nadal pracował prokurator. Wejście na ulicę Leszczynową i w okolice wypadku jest pilnowane przez umundurowanych policjantów, którzy wpuszczają tylko mieszkańców domów przy Leszczynowej. Prokuratura okręgowa w Bielsku-Białej zapowiedziała, że nie udziela jakichkolwiek informacji na temat wypadku do czasu zakończenia wszystkich czynności śledczych. Burmistrz miasta Antoni Byrdy, który w sobotę był na miejscu tragedii, także unika stawiania hipotez.
– powiedział Byrdy.
Na jednym z kont pomocowych, na które zbierane są pieniądze dla pani Katarzyny, która w wyniku wybuchu straciła syna, członków rodziny i cały dobytek, w dwa dni ponad osiem tysięcy osób i instytucji wpłaciło ponad 377 tys. złotych, chociaż celem zbiórki była kwota 100 tysięcy. Kobieta przebywa w tej chwili u członków rodziny.
Polska Spółka Gazownictwa dostarczyła na miejsce mobilną stację gazu, dzięki której można już ogrzewać domy odcięte od sieci gazowniczej. Jak poinformował PAP rzecznik PSG Artur Michniewcz, w tej chwili od sieci są odcięte tylko trzy domy, jednak zadeklarował, że do naprawy sieci ekipy przystąpią, gdy tylko zezwoli na to prokurator. Wszystkie domy w sąsiedztwie Leszczynowej 6 mają już dostęp do bieżącej wody i energii elektrycznej.
– wylicza burmistrz.
Na chodniku przy wjeździe na Leszczynową, obok radiowozu, co kilka minut przechodnie zapalają przynoszone przez siebie znicze.– powiedział mężczyzna, który przyjechał z żoną, by zapalić znicze.
Chwilę później do kręgu zniczy podeszły dwie kobiety, które przyjechały na miejsce samochodem z rejestracjami z sąsiedniego województwa. One także dokładają kolejne znicze. – tłumaczy.
Władze miasta poprosiły o rezygnację do poniedziałku z organizacji głośnych imprez i rozważają, co można zrobić, by uniknąć podobnych tragedii. – podkreślił Byrdy.