Wyższe w Sojuszu są tylko stanowiska typowo polityczne - sekretarza generalnego NATO i jego zastępcy. Tajne głosowanie odbędzie się 14 listopada, a nowy przewodniczący zacznie pracę wiosną 2008 roku. Kandydatów na przewodniczącego Komitetu Wojskowego jest trzech. Wszyscy są w swoich krajach szefami sztabów generalnych.

Reklama

Włochy reprezentuje 63-letni admirał Giampaolo di Paola, Polskę - 56-letni generał Franciszek Gągor, zaś Hiszpanię - 62-letni Felix Sanz Roldan. Stanowisko, o które walczą, to przede wszystkim prestiż dla państwa członkowskiego NATO. "Wprawdzie to, co najważniejsze w operacjach wojskowych, czyli planowanie wojenne i dowodzenie, skupia się gdzie indziej - w dowództwach w Mons i Norfolk - jednak Komitet Wojskowy jest najważniejszym ciałem opiniodawczo-doradczym w NATO" - mówi DZIENNIKOWI strateg, gen. dyw. Bolesław Balcerowicz.

Hiszpan nie ma szans, Polak faworytem

Przewodniczący Komitetu Wojskowego jest pewnego rodzaju "NATO-wskim dyplomatą". Odwiedza kraje członkowskie, kieruje zespołem złożonym z blisko 300 osób. "Dla kraju, który obsadzi takie stanowisko, to zawsze ogromne wyróżnienie" - mówi Robert Pszczel, rzecznik prasowy Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Dowództwo w Mons zgodnie z NATO-wską umową zawsze obsadza Amerykanin. Wobec tego na czele Komitetu Wojskowego może zasiadać przedstawiciel innego państwa. Teraz kieruje nim Kanadyjczyk. Kto zostanie jego następcą? Zarówno sami zainteresowani, jak i ich protektorzy nabrali wody w usta. Sprawy nie chcą komentować byli sekretarze generalni NATO - Hiszpan Javier Solana i Szkot George Robertson, ani amerykańska ambasador przy NATO Victoria Nuland. Ich rzecznicy każą czekać do ogłoszenia wyniku konkursu. Bardziej rozmowni są analitycy, jak Marcin Zaborowski z Institute for Security Studies European Union w Paryżu, ośrodka zajmującego się sprawami bezpieczeństwa. "Hiszpan jest uważany za kandydata taktycznego, a nie prawdziwego, ma stanowić element w grze, ale nie ma realnych szans" - ocenia.

Według Zaborowskiego o stanowisko zawalczą Włoch i Polak. Admirał Giampaolo di Paola ma bardzo bogate doświadczenie dowódcze i doskonałą opinię w NATO. Ale generał Gągor też jest poważnym kandydatem. Zaborowski uważa, że jeśli państwa Sojuszu Północnoatlantyckiego będą chciały kontynuować "starą linię" - wybiorą Włocha, jeśli zaś opowiedzą się za integracją z nowymi państwami, postawią na Polaka.

Jego atuty to wciąż młody wiek i świetne wykształcenie. Jest doktorem nauk wojskowych, a "Defence News" nadało mu przydomek prymusa Narodowego Uniwersytetu Obrony w Waszyngtonie, który ukończył w ramach studiów podyplomowych. Generał uczestniczył też w wielu misjach pokojowych i operacjach kryzysowych w Egipcie, Syrii, Izraelu, w Kuwejcie, na wzgórzach Golan. Zna trzy języki obce: angielski, rosyjski i francuski.

Wyręczał polskich ministrów obrony

"Generał Gągor jest najmłodszym kandydatem, a to dobrze mu wróży" - mówi DZIENNIKOWI jeden z naszych rozmówców w NATO, który chce zachować anonimowość. "Poza tym Włosi mają teraz stanowisko zastępcy sekretarza generalnego. Z kolei marka Hiszpanii popsuła się po wycofaniu przez nią wojsk z Iraku. Uchodzi za państwo politycznie nieprzewidywalne" - dodaje. "Przez nas generał Gągor jest bardzo poważany. To mocny kandydat, indywidualista, bardzo utalentowany" - mówi Andrew J. Schilling, attache prasowy ambasady USA w Polsce.

"Na stanowisku przewodniczącego Komitetu Wojskowego lepiej czułby się, gdyby przeszedł wszystkie szczeble dowodzenia. Nie ma aż takiego doświadczenia, jest za to doskonałym analitykiem. Biegle posługuje się językiem angielskim, wielokrotnie wyręczał w tym polskich ministrów obrony" - mówi gen. Balcerowicz. "Dobrze byłoby" - dodaje - "gdyby stanowisko to objął ktoś reprezentujący państwa, które weszły do NATO po 1999 roku". To może przemawiać na korzyść Polaka.

"Należy sądzić, że będą dwie rundy głosowania. Zwycięzca musi dostać 14 gosów na 26, którymi dysponują członkowie NATO - mówi DZIENNIKOWI jeden z polskich generałów zajmujących się sprawami międzynarodowymi.