Kobieta natychmiast wezwała policję i karetkę. Siedmioletni Adrian trafił do szpitala, a jego 31-letni pijany ojciec - do policyjnej izby zatrzymań. Okazało się, że ma dwa promile alkoholu.

Jak ustalili mundurowi, chłopiec bawił się zapalniczką i w czasie tej zabawy podpalił na sobie piżamkę. Ojciec tłumaczył, że musiał zajmować się sześciorgiem dzieci i dlatego w porę nie zauważył, że na Adrianku płonie piżama.

Najmłodsze z dzieci miało trzy miesiące, najstarsze - dziewięć lat. Matki w tym czasie nie było w domu.

Lekarze uspokajają - życiu siedmiolatka nie grozi niebezpieczeństwo. Chłopiec ma poparzenia drugiego stopnia. Spędzi w szpitalu kilka dni. Jego rodzeństwo jest już w domu dziecka.

Jutro przed prokuratorem staną ojciec i matka, która już się odnalazła. Mężczyzna najpewniej usłyszy zarzut narażenia dziecka na utratę zdrowia i życia. Grozi za to pięć lat więzienia.