To miał być trzeci dziś spektakl Rewii na Lodzie z Nowosybirska. Jednak ponad trzy tysiące dzieci, które z tej okazji przyjechały do Gdańska, zastały zamknięte drzwi. Dlaczego? Tłumaczono, że hala nie nadaje się do użytku, bo jej dach w każdej chwili może runąć. Jednak jeszcze dziś rano w tej samej hali odbyły się dwa spektakle rewii. Budynek zamknięto dopiero po interwencji gdańskich urzędników.

22 listopada - jak informuje Radio Gdańsk - ekspert, który badał stan konstrukcji hali, stwierdził, że obiekt ze względów bezpieczeństwa powinien być zamknięty. Jego zdaniem, dźwigary obiektu są w tak złym stanie, że mogą nie utrzymać dachu. Nie wywołało to jednak żadnej reakcji ani właściciela obiektu, ani urzędników. Hala wciąż była czynna.

Od tamtej chwili trzy tysiące widzów obejrzały mecz Euroligi koszykarzy. Trzy razy po blisko półtora tysiąca osób zasiadło na trybunach, by kibicować hokeistom. Do wczoraj odbyło się pięć przedstawień rewii na lodzie przy komplecie trzech tysięcy dzieci za każdym razem. Dopiero dzisiaj ktoś uświadomił sobie, jaka tragedia może się wydarzyć, jeśli dźwigary rzeczywiście nie wytrzymają.

Hala będzie zamknięta do czasu przeprowadzenia dokładniejszych ekspertyz, które zlecono pracownikom Politechniki Gdańskiej.

Olivia to jedna z większych hal widowiskowo-sportowych w Polsce, zaprojektowana przez prof. Macieja Gintowta. Została przekazana do użytkowania w 1972 roku gdańskiemu klubowi hokeja na lodzie Stoczniowiec.

Obiekt składa się z dwóch krytych lodowisk na 3867 i 800 widzów. W dużej hali - można organizować imprezy do 5500 osób.

Olivia służyła dotąd nie tylko hokeistom czy łyżwiarzom figurowym, ma bowiem zaplecze sportowo-rekreacyjne, hotelowe i gastronomiczne. Na terenie hali odbywały się m.in. targi (Baltexpo), wystawy, koncerty muzyczne, widowiska.

Hala jest także miejscem historycznym - to tutaj we wrześniu 1981 roku obradował I Zjazd "Solidarności".