Dziennik Gazeta Prawana logo

O krok od tragedii na katowickim lotnisku

30 stycznia 2008, 07:14
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Lecąc zbyt nisko samolot skosił latarnie naprowadzające
Lecąc zbyt nisko samolot skosił latarnie naprowadzające/Inne
Dla władz lotniska i wojska był to drobny incydent. Ale dla 150 żołnierzy wracających z misji w Libanie ten lot mógł zakończyć się katastrofą. 28 października zeszłego roku na lotnisku w Pyrzowicach tylko cud sprawił, że nikt nie zginął - pisze "Super Express". Sprawę zatuszowano.

Kiedy pod koniec października 2007 roku wyczarterowany od hiszpańskich linii samolot z polskimi komandosami na pokładzie omal nie runął na pas startowy lotniska w Katowicach Pyrzowicach, media zostały poinformowane o drobnym incydencie. Według tych informacji, samolot miał problemy z lądowaniem. Władze portu lotniczego potwierdzały co prawda, że boeing skosił kilka latarni naprowadzających, ale tak naprawdę nic poważnego się nie stało - pisze "Super Express".

To był czarter wynajęty od Air Europa przez ONZ do przetransportowania polskiego kontyngentu wojskowego. Boeing 737-800 miał zaledwie kilka miesięcy. O godz. 3 nad ranem zaczął schodzić do lądowania. Załoga chciała skrócić sobie drogę oraz zaoszczędzić czas i paliwo. Pilot nie wykonał pełnej procedury kołowania nad pasem startowym i "przyrogalił", czyli w lotniczym slangu zrobił manewr podobny do ścięcia zakrętu pędzącego samochodu na wąskiej drodze - pisze "Super Express".

Wtedy pilot stracił panowanie nad maszyną. Samolot gwałtownie stracił wysokość i dwa kilometry przed pasem leciał niżej, niż powinien. Przechylony na bok zaczął ciąć kilkumetrowe latarnie. Spod kadłuba strzelały iskry, a elementy świateł naprowadzających szarpały blachę samolotu i wpadały do silników.

"Ułamki sekund dzieliły maszynę od uderzenia w ziemię. To mogła być katastrofa o wiele poważniejsza od wypadku CASY pod Mirosławcem" - mówi Ryszard Rutkowski, ekspert z Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. "Pilot w ostatniej chwili wyprostował maszynę i awaryjnie wylądował" - dodaje specjalista.

Załoga samolotu w pierwszym momencie nawet nie poinformowała kontrolera o tym, co się stało. A piloci obwinili za wszystko system naprowadzający ILS zainstalowany na katowickim lotnisku.

W Prokuraturze Rejonowej w Tarnowskich Górach nadal trwa śledztwo w tej sprawie. Poważnie zniszczony boeing Air Europa cały czas jest naprawiany na katowickim lotnisku przez amerykańskich inżynierów - pisze "Super Express".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj