Piszący po francusku bretoński poeta, prozaik, dziennikarz, który uważał, że droga do wolnej Bretanii prowadzi przez wolną kulturę. Jako publicysta pisywał głównie do "La Vie catholique", "Témoignage Chrétien", "Le Monde". Ubolewał, że nie zna języka swoich celtyckich przodków. Wojna w Algierii ukazała mu okrutne oblicze imperialnej Francji i spowodowała zwrot w jego twórczości i poglądach. Jeden z legendarnych dziś przedstawicieli odrodzenia bretońskiego w kulturze, sztuce i literaturze lat 60. i 70. XX stulecia we Francji. Emocjonalny poemat "Solo" ukazał się na kilka miesięcy przed przedwczesną śmiercią pisarza.
p
Solo
Panie mój oto i ja
Przybywam z małej Bretanii
Mam chlebak ciężki od łez
Smutków i wierszy
Doszedłem
Aż do twojego wielkiego królestwa
To była daję słowo długa podróż
Jak truwer
Szedłem przez miasta
I wioski
Panie mój oto i ja
Rodem z Bretanii
Mam dom w Botzulan
Żonę i dzieci
Psa i cyprysy dwa
Czy pozwolisz mi odzyskać
To wszystko Panie?
Włóż palce
W moje zgniłe płuca
Zimno mi jestem wyczerpany
O moje blade ciało wotum!
Panie mój oto i ja
Przychodzę do Ciebie chory i nagi
Zamknąłem wszystkie książki
I wszystkie wiersze
Żeby tylko pojawiła się
Ta jedna jedyna myśl
Skromna i niedokończona
Jak zwykłe źródło
Zanim spadną deszcze
I zabłysną kwiaty
Panie oto i ja
Przed twoim Obliczem
Pieśniarz dworów i żywopłotów
Cóż mam Tobie dać
W rękach mych zmęczonych
Same drogi i szlaki
Wierny piec i morza huk
Czasy przeminęły
Jak woda pod wierzbami
Nie poznaję swoich lat
Ani pociechy ciała
Znam jedynie te słowa
I skargę tę
Oto moja poezja
Czyżby moja dusza uspokoiła się
Pod koniec niefrasobliwych lat?
Solo
Sam
Szloch
Śpiew
Bretanię moją dobrze znam
Śpiewy i tańce
Transy
Nocne festyny
Wytryskające po wioskach
Pożegnania są jak powitania
Jak gwałtowne miłości
I melodie
Rock-and-roluję i ja
W rytmie Dan Ar Brasa
Folkuję i ja
We wściekłości Glenmora
Kan-an-diskanezuję w tańcu i ja
W radosnym fest-noz
Tak
Marzyłem o zachwyconym narodzie
O nowej Ziemi Świętej
O królach bretońskich i bardach
Jak po chłopsku na bombardach
Zachwycenia wyczarowują
Miód w pucharach płonie
Tańczą wioski
Na pagórkach
Dlaczego więc się skarżę
Skoro świętujemy radość?
Skąd ten pogański smutek
Po wyprawach rycerzy Artura?
Płaczcie pagórki
Płaczcie doliny
Nad martwymi zamkami
Od Bolesnej Straży
Po Śpiące Lasy
Spoczywają miecze i poematy
Panie Boże
Dlaczego się ukrywasz
Przed oczami tych którzy cię kochają?
Panie Boże
Przez zwiastowania poetów
W godzinę szczęśliwą
Twego przyjścia wierzę
Pojawisz się w sadzie
Przyjdziesz Drogą Mleczną
Orlika ścieżką
A nasze domy z kamienia
Staną się schronieniem Twoim
Położymy chleb i wino
Na naszym stole
Nad ołtarz polecą gołębice
Panie Boże
Kiedy przyjdziesz w chwale
Czy i ja wrócę
Do parafii swojej?
Kenavo Kenavo
przeł. Kazimierz Brakoniecki