Dziennik Gazeta Prawana logo

Ulotność anioła

3 maja 2008, 04:01
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Ivan Onate ur. 1948

Poeta, prozaik, eseista. Studiował literaturę w Ekwadorze, Argentynie, doktoryzował się w Barcelonie. Dziś wykłada literaturę i semiotykę w Quito la Universidad Central de Ecuador. Jest autorem wielu tomów i wyborów wierszy, których tytuły, takie jak "En la casa del ahorcado" (W domu powieszonego, 1977), "Anatomia del Vacio" (Anatomia pustki, 1988), "La Nada sagrada" (Święte Nic, 1999), wprowadzają w rozpoznawalny klimat jego poetyckiego świata naznaczonego piętnem egzystencjalnego tragizmu i metafizycznym drżeniem. Bluźniercza litania do "upadłego, bezbożnego Boga" - jeden z jego najbardziej przejmujących wierszy - przywołuje sacrum jako wymiar niezbędny do pełnego przeżycia człowieczeństwa. Onate to także bardzo interesujący prozaik - jeden z jego zbiorów opowiadań "El Hacha enterrado" (1987) doczekał się do tej pory już siedmiu wydań. Jego wiersze oraz niektóre opowiadania zostały przełożone na kilka języków oraz zamieszczone w wielu antologiach.

p

Panie Boże owada,
ameby,
która niepokoi jelito grube, Boże
utrudzenia, które wzniosło kopułę mediolańskiej katedry,
by ją widać było nawet przez mgłę, Boże
naiwnych, którzy uwieczniają siebie
na tle wieży Eiffla, Boże
kolejnych naiwnych, którzy fotografują się na tle
ulotności anioła, Boże

muzyki i milczenia,
ale także kata,
który ostrzy swoje narzędzie, Boże
żywych i umarłych

i tych, którzy odchodzą od zmysłów,
zapomniani
na straszliwych regałach
kostnicy, Boże,
którego wzywamy na szczycie orgazmu,
ale także w chwili,
gdy musimy rozpoznać to co ukochaliśmy
w otwartej trumnie,
lub w głębi przepaści, Boże

tego, co rodzi się i umiera,
a między jednym i drugim podlega zepsuciu, Boże
moich ojców i moich synów,
tych, którzy przyszli na świat i tych, co nie przyszli,
ale zawsze synów, Boże samotny,
kolego, który pokrywasz na oślep
bazgrołami niekończący się i niecenzuralny
brulion, Boże
bez Boga, aby Ci przebaczył, bez Kogoś nad tobą,
aby Cię poprawił,

Boże bez reklamacji na siebie samego,
Boże porzucony, Boże
bez-bożny.

Doktorze Freud,
chciałem zrobić panu prezent
ogromny jak moja wina,
wystawiając w gablocie z wyprzedażą
moje przecenione ja.
Obok utopii z przeterminowaną datą konsumpcji,
obróconych w proch.

Ale moje życie zmieniło się nagle: któregoś popołudnia
wróciła Natalie Wood
i trzymając się za ręce,
szliśmy przez łąkę usianą parami
uczniów. Ona zarzuciła sobie damską torebkę
na plecy
i stał się cud, doktorze Freud:
byliśmy wolni
od jarzma ojcowskiej dyktatury
i wszystkich więzień, które kondensuje
w sobie język, zaś Natalie
zmieniła się w najpiękniejszą licealistkę
z dziewczyńskim plecakiem.
Nie chcę do niczego wracać,
doktorze Freud.
Od tej pory
będę żyć w samym sercu tego wiersza.
Jeżeli potrafi pan czytać między wierszami
- jak ktoś, kto przybliża oko do krat celi więziennej -
zobaczy pan jak ja i Natalie
biegniemy wolni
przez wieczne łąki słonecznego blasku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj