Dziennik Gazeta Prawana logo

Pogotowie namierzy nas przez komórkę

8 maja 2008, 01:34
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Polska wprowadza w czerwcu nowy system pozwalający służbom ratunkowym w ciągu kilku sekund namierzyć, skąd dzwoni osoba prosząca o pomoc - dowiedział się DZIENNIK. Dotychczasowy, w którym ofiara sama musiała opisać, gdzie jest, nie zdał egzaminu - zawodził zarówno na policji, jak i w pogotowiu ratunkowym. Jego natychmiastowej zmiany domagała się Komisja Europejska.

O tym jak działała tradycyjna metoda, przekonał się jeden z naszych rozmówców. "Wracałem z pracy na piechotę i zastałem człowieka leżącego na ławce przystanku autobusowego. Nie dawał się dobudzić. Zadzwoniłem na pogotowie i okazało się, że nie przyjedzie, bo nie jestem w stanie podać dokładnego adresu. Wokół nie było ani jednego domu z tabliczką, a babka przez telefon ochrzaniała mnie, że nie wiem, jak się wzywa karetkę. Strach pomyśleć co by było, gdyby ten nieszczęśnik leżał np. w Lesie Kabackim. Co miałbym powiedzieć: pierwsza sosna za dużym dębem?" - opowiada.

Pogotowie i policja też często skarżyły się, że mają dokładnie te same problemy. "Bardzo często dzwoniący do nas ludzie nie wiedzą, gdzie się znajdują, bo są w szoku po wypadku albo nie znają miasta. W takich sytuacjach pytamy dzwoniącą osobę, co widzi charakterystycznego przez okno, jak długo jechała od miejsca x, czy w pobliżu był most, wiadukt kolejowy, kościół. Mamy też problemy, kiedy pogotowie wzywa dziecko" - mówi DZIENNIKOWI koordynator mazowieckiego pogotowia ratunkowego Marek Niemirski.

Przykładów jest multum. "Kilka lat temu doszło do napadu na jubilera przy warszawskim rondzie Wiatraczna. Ludzie byli tak spanikowani strzelaniną, że nie potrafili wskazać policji, gdzie wszystko się dzieje" - mówi DZIENNIKOWI Piotr Durbajło z Departamentu Infrastruktury Teleinformatycznej w MSWiA.

Nowy system, którego testy rozpoczną się w połowie maja, i który działa podobnie do systemu GPS, ma raz na zawsze wyeliminować ten absurd. Gdy poszkodowany zadzwoni pod numer 112, dyżurnym na komputerach pokaże się mapka, która wskaże obszar, w jakim znajduje się dzwoniąca osoba, i jak do niej dojechać.

Część naszych rozmówców zwraca jednak uwagę, że i ona nie będzie pozbawiona wad. Pierwsza to wciąż mała dokładność - wynosząca około 500 metrów. "To nie pomoże zlokalizować człowieka uwięzionego w kilkudziesięciopiętrowym wieżowcu albo na ciasnej uliczce" - mówi Niemirski. System lokalizacji będzie szczególnie przydatny w czasie Euro 2012, gdy do Polski przyjadą całe rzesze kibiców.

Tymczasem w większości krajów Unii Europejskiej taki system to standard. Polska zaniedbała prace nad jego wprowadzeniem, dlatego w lutym tego roku Komisja Europejska zagroziła jej skargą w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości. Od tej pory tempo prac przyspieszyło.

Do końca 2008 r. system ma także lokalizować dzwoniących pod numery 997, 998, 999. Z kolei z końcem 2009 r. mają z niego korzystać inne służby alarmowe, takie jak straż miejska, pogotowia: wodne, górskie i gazowe.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj