Dziennik Gazeta Prawana logo

Olewnik zginął zamiast niego?

13 maja 2008, 00:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Politycy SLD zarobili na porwaniu Olewnika
Politycy SLD zarobili na porwaniu Olewnika/Inne
Krzysztof Olewnik zginął dla 300 tysięcy euro okupu - tyle zażądali porywacze od jego rodziny. I chociaż dostali pieniądze, zabili swoją ofiarę po dwóch latach przetrzymywania przykutego łańcuchami do ściany. Ale zamiast 25-letniego Olewnika porwany mógł być jeden z jego znajomych. DZIENNIK dotarł do tego człowieka.

Wynika to wprost z zeznań Ireneusza Piotrowskiego, jednego z członków bandy. W 1998 r., na 3 lata przed porwaniem, w płockim więzieniu spotkali się Wojciech Franiewski, późniejszy mózg całej akcji, oraz Piotrowski. Rozmawiali o tym, jak zarobić duże pieniądze - według Franiewskiego najprostszym sposobem było porwanie kogoś bogatego dla okupu.

Piotrowski podsunął mu dwóch kandydatów: Olewnika z Drobina i 20-letniego syna masarza z Raciąża. Po wyjściu Franiewskiego na wolność w 2001 r. pomysł odżył i bandyci zaczęli dokładnie sprawdzać potencjalne ofiary. Ostatecznie wybór padł na Krzysztofa Olewnika - bo mieszkał sam i przez to był łatwiejszym celem. Niedoszła ofiara do dziś nie chce ujawniać nazwiska - uważa, że sprawa porwania nie jest jeszcze zakończona.

.
: Przeraziłem się, jak mi pan o tym teraz powiedział. Potwierdza się plotka, która do mnie kiedyś dotarła. Ale różne rzeczy słyszałem o tej sprawie, więc puściłem ją mimo uszu. Teraz poczułem ucisk w brzuchu.


Co mogę powiedzieć... Wstrząsnęły mną te łańcuchy, potem studnia, a na końcu worek na głowie. Jak o tym mówię, to mi się włosy jeżą. Przeżywałbym to samo, co Krzysztof. Zostałbym skuty, faszerowany prochami. Teraz myślę: dobrze, że to nie ja. Można się tego wstydzić, ale pewno 99 proc. ludzi tak by pomyślało. Ja znałem Krzyśka, był moim kolegą. Razem pływaliśmy na skuterach wodnych, jeździliśmy na imprezy. Mieliśmy do siebie 10 km, ten sam biznes, trudno było się nie znać.


Ta sprawa być może nie jest jeszcze zakończona. Nie wiadomo, czy wszyscy, którzy byli zamieszani w porwanie, zostali złapani.


Z widzenia, ale dziś bym ich nie poznał.


Strasznie silnie forsowano wtedy teorię, że on sam się porwał. I gdzieś tam w głowie to zostawało, trochę uspokajało, chociaż ciężko było uwierzyć. Z drugiej strony to brzmiało prawdopodobnie, bo wtedy panował zastój w biznesie, firmy się zamykały. Chodziły plotki, że może się sam porwał, żeby kredytów nie płacić. Krzysiek miał dobrze chroniony dom. Alarmy, 500 m do domu rodziców. Do zakładu, gdzie pracuje 400 ludzi, drugie 500 m. A do tego mała miejscowość, w której jak się kichnie po jednej stronie, to słychać na drugiej. Czuł się pewnie tak samo bezpiecznie jak ja. Z trudem dociera do mnie świadomość, że porwali go sąsiedzi. Okazuje się, że ludzie, którym mówiło się dzień dobry, chodzili dookoła domu po to, żeby zobaczyć, jak komuś głowę ukręcić.

NN, mężczyzna, którego porwanie planowali przestępcy odpowiedzialni za śmierć Krzysztofa Olewnika

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj