Dziennik Gazeta Prawana logo

Czime znalazła nowy dom

21 maja 2008, 03:30
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Czime znalazła nowy dom
Inne
18-letnia uchodźczyni z Tybetu, która kilkanaście dni temu przyjechała do Polski, spotkała się wczoraj po raz pierwszy ze swoimi nowymi polskimi opiekunami. Katarzyna i Piotr Skopcowie z Warszawy odpowiedzieli na apel DZIENNIKA i zaproponowali, że zajmą się Czime do czasu, aż skończy naukę.

Na Sadybę do domu państwa Skopiec przywiozła Czime wieczorem jej dotychczasowa opiekunka, polska buddystka Drolma, która od lat pomaga Tybetańczykom. To ona ściągnęła do Warszawy dziewczynę, która ostatnie cztery lata spędziła w obozie dla tybetańskich uchodźców w indyjskiej Dharamsali. Na spotkanie przyjechały również jej dwie inne podopieczne - tybetańskie siostry Lodrolma i Sonam - oraz buddyjski mnich A-jam.

Nowi opiekunowie zaprosili natomiast swoją przyjaciółkę Dorotę, która jest psychologiem i miała pomóc wszystkim w rozładowaniu stresu. I rzeczywiście, obie strony były mocno spięte. Państwo Skopcowie, do których chyba dopiero teraz zaczęło docierać, jakiego zadania się podjęli, chcieli zaprezentować się gościom z jak najlepszej strony. Czime z kolei była najwyraźniej speszona zamieszaniem wokół jej osoby. Ale choć zazwyczaj jest bardzo nieśmiała, tym razem częściej się uśmiechała się, sporo rozmawiała z 12-letnią córką państwa Skopiec Zuzią i bawiła się kolejką z 4-letnim Frankiem.

Jeśli rzeczywiście Czime zamieszka na Sadybie, na razie będzie dzielić pokój z Zuzią. "Nie mieliśmy czasu przygotować dla niej oddzielnego pomieszczenia, bo decyzja o zaproszeniu jej do nas zapadła bardzo szybko" - wyjaśnia Piotr Skopiec. "To zajęło moim dzieciom dosłownie kilka sekund" - uzupełnia babcia, która sprowadziła się na Sadybę zaledwie w marcu, po śmierci męża.

Atmosfera spotkania szybko się rozluźniła. "Cieszę się, że tu jestem. Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnimy" - zadeklarowała Czime. "Chciałabym o wszystkim opowiedzieć rodzicom w Tybecie, ale nie mogę się do nich dodzwonić" - dodała. Nastolatka martwi się, bo jej rodzinna wioska leży zaledwie 400 kilometrów od epicentrum niedawnego trzęsienia ziemi w Chinach, a jej bliscy od ponad tygodnia nie dają znaku życia.

W Kasi Skopiec Czime znalazła pokrewną duszę. Przytulała się do niej, gdy peszyło ją nadmierne zainteresowanie domowników, i to do niej zwracała się ze wszystkimi pytaniami. Państwo Skopiec zdają sobie jednak sprawę, że Czime nie zostanie z nimi na zawsze - dziewczyna deklaruje, że w Polsce chce się tylko wykształcić, a potem wrócić do Tybetu.

Na razie wszystkich czeka zresztą okres próby. Mnich A-jam i pani Drolma będą uważnie się przyglądać, jak Tybetanka czuje się u nowych opiekunów. I to oni pomogą jej podjąć ostateczną decyzję, czy z nimi zamieszkać. Dziś wszyscy pojadą na długi weekend do podwarszawskiej Wilgi, a po powrocie usiądą i jeszcze raz przedyskutują wszystkie ważne kwestie.

p

Ci ludzie przede wszystkim muszą pamiętać, że Czime nie tylko pochodzi z innej kultury, ale ma za sobą bardzo traumatyczne i obciążające psychikę doświadczenia. Należy więc mieć świadomość, że dziewczyna żyje w ogromnym stresie, strachu i niepewności. Wszystko w Polsce jest zupełnie inne niż w jej ojczyźnie: od widoku za oknem, po sposób komunikacji i zachowania otaczających ją ludzi. Należy też zwrócić uwagę na bardzo codzienne sprawy - Czime może nie smakować nasze jedzenie, może tęsknić za swoimi smakami. Problemem może być odmienny sposób dbania o higienę osobistą. To nie jest tylko zewnętrzna sprawa, to często ma związek z pewnymi zasadami moralnymi obowiązującymi w danej kulturze. Dla niej może być nasz europejski sposób tak samo obcy, jak ich dla nas. Nie należy więc Czime za wszelką cenę uczyć naszego sposobu zachowania się. Problem w tym, że ona może nie mówić otwarcie o tym, że coś jej się nie podoba.


Czime może myśleć, że komunikuje swoje emocje, natomiast inni tego nie odczytają. Nie zrozumieją wysyłanych przez nią sygnałów, bo w jej kulturze komunikacja podlega innym zasadom. Poza tym dla niej ważniejsze może być zachowanie harmonii w grupie i podporządkowanie się jej celom niż własny interes. Ale najważniejsze jest to, co dla Czime jest dobre i czego ona sama chce.


Powinni poznać zwyczaje Tybetu i zwyczaje w rodzinie samej Czime. Warto dowiedzieć się, jaką rolę pełniły kobiety w jej otoczeniu, jakie były ich relacje z mężczyznami. Zresztą na początku dziewczyną powinny raczej zajmować się kobiety. Ważne jest, jaki ma stosunek do odmienności rodzina, która chce przyjąć Czime.


Większość z nas tak mówi, ale żyjemy w stereotypach i są granice, których nie przekraczamy. Warto sobie z tego zdawać sprawę i potrafić w pełni zaakceptować odmienność Tybetanki. A przede wszystkim nie przymuszać jej do żadnych zmian. Nie warto zakładać też, że Czime będzie wdzięczna. Lepiej zaakceptować, że może być smutna, zamknięta i zdenerwowana.


Przede wszystkim należy mieć świadomość możliwych trudności. Z pewnością rodzina powinna mieć stałe wsparcie psychologa. Trzeba też okazać Czime dużo troskliwości i zainteresowania. Nie można pokazać: tu jest lodówka i radź sobie sama. Trzeba o nią zadbać, dopóki nie przyzwyczai się do tego, jak funkcjonuje nowa rodzina.

Anna Chodynicka jest psychologiem międzykulturowym. Obiecuje, że pomoże Czime w jej kontaktach z polskimi opiekunami

p

18-letnia Czime nie widziała rodziców od czterech lat. Wtedy opuściła rodzinną wioskę Golok w Tybecie. Na polecenie ojca, który uznał, że powinna szukać lepszego życia za granicą, wyruszyła pieszo w niebezpieczną drogę przez Himalaje.

Wraz z grupą innych uciekinierów, ukrywając się przed strzelającymi do nich chińskimi strażnikami, dziewczynka dotarła najpierw do Nepalu, a stamtąd do obozu w Dharamsali w Indiach. To właśnie tam znalazła ją polska buddystka - Drolma. Kobieta wyrobiła Czime polską wizę i kupiła bilet lotniczy do Warszawy. Po perypetiach na lotnisku dziewczyna dotarła do celu dwa tygodnie temu.

Zamieszkała w domu Drolmy w podwarszawskiej Starej Miłosnej. Nie jest tam jedyną Tybetanką. Od pół roku w Starej Miłosnej przebywają dwie dziewczynki z rodzinnej wioski Czime oraz kilku buddyjskich mnichów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj