Niczego nie wykluczam. (…) wszystkie służby są zgodne, że należy zbadać wszystkie ewentualności – w ten sposób Trzaskowski odpowiedział na pytanie PAP, czy jego zdaniem mogło dojść do sabotażu w instalacji przesyłającej ścieki pod dnem Wiły.

Reklama

Nie lubię teorii spiskowych, natomiast jesteśmy zobowiązani brać pod uwagę wszystkie ewentualności, stąd trzeba wyjaśnić absolutnie wszystko (…) to jest całkowicie naturalne - dodał.

Prezydent Warszawy podkreślił, że zarząd miasta i odpowiednie służby miejskie skupiają się przede wszystkim na tym, aby zatamować wyciek ścieków do Wisły i aby od razu zabrać się do pracy nad rozwiązaniami, które doprowadzą do tego, aby przesył ścieków mógł być kontynuowany.

Trzaskowski poinformował, że nie weźmie udziału w spotkaniu rządowego sztabu kryzysowego, który odbywa się we wtorek. - Rozmawiałem z ministrem Dworczykiem (szef KPRM - PAP), o godz. 12 ma miejsce spotkanie wewnętrzne, rządowe, natomiast my jesteśmy umówieni z panem ministrem, że spotkamy się później, jak już rząd podejmie swoje decyzje, prawdopodobnie jeszcze dzisiaj – wyjaśnił.

Poinformował, że zarząd Warszawy będzie się zastanawiać nad budową nowej oczyszczalni ścieków na lewym brzegu Wisły. - Budowa nowej oczyszczalni to jest kwestia lat, to jest też kwestia tego, jak za 20 lat miasto będzie się rozwijać i oczywiście kwestia finansowa - oznajmił.

Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w zawiadomieniu skierowanym do warszawskiej prokuratury chce, aby sprawdzono, czy do awarii "Czajki" nie doszło w wyniku np. sabotażu - podaje RMF FM. Bierzemy pod uwagę wszystkie możliwości - potwierdza PAP rzecznik spółki Marek Smółka.

MPWiK zawiadomienie złożyło w sobotę do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. RMF FM napisało we wtorek, że dotarło do treści pisma spółki. "To mógł być sabotaż albo działanie o charakterze terrorystycznym - tak o przyczynach kolejnej awarii w +Czajce+ mówi Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji. Tego rodzaju hipoteza pojawiła się w zawiadomieniu spółki do prokuratury" - czytamy na portalu rozgłośni.

Rzecznik MPWiK, pytany o te doniesienia, powiedział PAP, że spółka bierze pod uwagę wszystkie możliwości. Dlatego - jak wyjaśnił - od razu po awarii zwróciła się do prokuratury, aby ta zbadała, czy do awarii nie doszło w wyniku sabotażu lub działania o charakterze terrorystycznym.

"Biorąc pod uwagę fakt, że w dniu wczorajszym tj. 28 sierpnia 2020 roku zakończył się przegląd eksploatacyjny układu przesyłowego przeprowadzony przez specjalistów - w tym naukowców Politechniki Warszawskiej, przy udziale wykonawcy oraz pracowników spółki, który potwierdził szczelność rurociągów, w najwyższy stopniu podejrzane jest jego dzisiejsze rozszczelnienie. W świetle powyższych faktów i doświadczenia życiowego zachodzi uzasadnione podejrzenie, że jedną z możliwości, która mogła doprowadzić do awarii, jest sabotaż lub inne działanie o charakterze terrorystycznym. W związku z powyższym wnosimy o natychmiastowe rozpoczęcie czynności wyjaśniających zdarzenie, zmierzające do zweryfikowania, czy do powyższej awarii nie doszło w wyniku przestępstwa" - czytamy w cytowanym przez RMF FM zawiadomieniu, które miało zostać podpisane przez zarząd MPWiK.

O awarii kolektora przesyłającego ścieki z lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni "Czajka" i prowadzonym w związku z tym zrzucie ścieków do Wisły prezydent stolicy Rafał Trzaskowski poinformował w sobotę. Poprzednia awaria oczyszczalni "Czajka", w efekcie, której nieczystości płynęły do rzeki, miała miejsce rok temu.