Mieszkańcy katowickiej dzielnicy Ligota żyją w strachu. Czego się boją? Że do ich domów dostanie się człowiek pająk, jak nazywają już mieszkańcy jednego z osiedli tajemniczego włamywacza. Już trzy razy mężczyzna dostawał się nocą do mieszkań, by... pogłaskać śpiące kobiety.
Katowicka policja próbuje schwytać włamywacza, ale nie może wpaść na żaden trop. Człowiek pająk bowiem niczego nie kradnie. Zamiast łupu wystarcza mu intymna bliskość z kobietami - twierdzi radio TOK FM.
Tajemniczy osobnik po wejściu do mieszkania czy domu przez balkon lub okno nie szukał pieniędzy ani bużuterii. Zadowalał się jedynie głaskaniem śpiących pań po szyi. Nie przeszkadzało mu nawet, że w jednym przypadku obok, w tym samym łóżku, spał mąż kobiety.
Kiedy przerażone panie budziły się w środku nocy, człowiek pająk znikał jak kamfora. Policjanci na razie są bezradni. Włamywacz nie zostawia żadnych śladów. To jeszcze bardziej potęguje strach mieszkańców katowickiej Ligoty.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|