Obozy sportowe dla uczniów, którzy należą do klubów sportowych, wydają się jedynym sposobem na wysłanie dziecka na zimowisko w trakcie ferii. Ich organizatorom kuratoria oświaty nie robią żadnych problemów i wydają zgody na taki wypoczynek np. w górach lub nad morzem. Warunek jest jeden – taki obóz musi być przede wszystkim zgrupowaniem, na którym uczestniczy ćwiczą i przygotowują się do zawodów sportowych. Efekt? Takich ofert pojawia się coraz więcej, co widać w bazie wyjazdów Ministerstwa Edukacji Narodowej. Proponują je szkółki piłkarskie, pływackie, narciarskie i inne.
Reklama

Pływasz? To jedziesz

Chcesz odpocząć od nauki i pracy zdalnej w czasie ferii zimowych? Tak reklamuje się jedna ze szkółek pływackich w Warszawie. Zaprasza wszystkich uczestników swoich zajęć na obóz sportowy w Białym Dunajcu. Wystarczy wcześniej zapisać się do szkółki i uczestniczyć w zajęciach pływackich.
W internecie roi się od podobnych ofert – w Spale, Poroninie, Białce Tatrzańskiej i Zakopanem. Są zawody w jeździe na łyżwach, nartach i snowboardzie. Są też pobyty w stadninach konnych. Na przykład pod Warszawą można tam wysłać dziecko na tydzień lub dłużej. Na miejscu poza jazdą konną dzieci mają zapewnione też nocleg i wyżywienie.
Robert Kamionowski, ekspert ds. prawa oświatowego, radca prawny z kancelarii Peter Nielsen & Partners Law Office, tłumaczy, że przepisy nie zakazują organizacji zawodów i przygotowywania się do nich. Jeśli więc ktoś chce rywalizować w jeździe na nartach, to siłą rzeczy musi brać udział na zgrupowaniu np. w górach i tam trenować. – Nie dziwi mnie więc fakt, że rodzice i organizacje sportowe korzystają z luki prawnej. Chcą umożliwić dzieciom udział w choćby kilkudniowym wypoczynku poza miejscem zamieszkania – mówi.
Apeluje, by resort edukacji umożliwił udział w zorganizowanym zimowisku bez konieczności szukania różnych innych rozwiązań.
Anna Ostrowska, rzecznik MEN, przekonuje jednak, że poza możliwością organizowania tzw. półkolonii dla uczniów klas 1–4 szkół podstawowych, kolejnych ustępstw nie będzie. – Termin ferii jest ostateczny i wprowadzony w przepisach – podkreśla.

Branża odżywa

Cieszy to przedstawicieli branży turystycznej. – Zwykle mieliśmy wypełnione terminy pobytu dla dzieci na trzy lata do przodu, a teraz wszystkie wycieczki zostały odwołane. Dlatego jestem otwarta na przyjęcie uczniów ze szkółek sportowych. Będę w tej sprawie rozmawiać ze starostą, ale nie wydaje mi się, aby były jakieś przeszkody prawne i organizacyjne. Tym bardziej że pracownik kuratorium potwierdził mi, że zgrupowania sportowe uczniów przygotowujących się do zawodów mogą być organizowane poza miejscem zamieszkania – mówi Dorota Sztokfisz, dyrektor Domu Wczasów Dziecięcych „Pałac Tatrzański” w Kościelisku.
Ruch w interesie potwierdza też przedsiębiorca z Łomnej w województwie małopolskim. – Wiele klubów sportowych pyta, czy zorganizuję im przejazd autokarem w góry. Godzę się z radością, zaznaczając, że z uwagi na kontrole inspekcji transportu drogowego co drugie miejsce w pojeździe musi być wolne – mówi.
Marzena Litwinek, przedsiębiorca z Serocka, mówi nam, że przygotowuje się właśnie do przyjęcie zespołu tanecznego, którzy przyjeżdża na zawody. – Oczywiście zanim to zrobię, muszę się upewnić, czy przepisy mi na to pozwalają – zastrzega.
Prawnicy ostrzegają, że do ferii sytuacja może się zmienić i wyjazdy na obozy sportowe również zostaną formalnie zablokowane. – Rząd może nas zaskoczyć, jak to zrobił przed świętem zmarłych, kiedy z dnia na dzień zamknął cmentarze – mówi Robert Kamionowski.

Bezpieczniejsze półkolonie

Uczniom i rodzicom, którzy nie są zainteresowani wyjazdem na zgrupowania sportowe, pozostają półkolonie. Będą mogły organizować je szkoły i inne placówki oświatowe, organy prowadzące i organizacje pozarządowe. Taki wypoczynek musi być zgłoszony do bazy prowadzonej przez MEN: Wypoczynek.men.gov.pl.
Ministerstwo rekomenduje, aby uczniowie pozostali blisko swoich rodzinnych miejscowości. Chodzi o to, aby nie powodować zwiększonej mobilności i zmniejszyć ryzyko rozprzestrzeniania się koronawirusa.
opinia

Trzeba dostosować przepisy do rzeczywistości

Zgodnie z par. 10 ust. 2 rozporządzenia prezesa Rady Ministrów z 1 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii do 27 grudnia 2020 r. prowadzenie usług hotelarskich jest dopuszczalne wyłącznie dla gości będących w podróży służbowej, podróży wykonywanej w związku z czynnościami służbowymi, zawodowymi lub związanymi z wykonywaniem działalności gospodarczej; dla gości będących zawodnikami w czasie zgrupowań i współzawodnictwa sportowego; dla gości wykonujących zawód medyczny oraz dla gości będących pacjentami i ich opiekunami podróżujących w celu uzyskania świadczenia opieki zdrowotnej.

Oznacza to, że zgodnie z obowiązującym do 27 grudnia stanem prawnym nie ma możliwości organizacji młodzieżowych wyjazdów zimowych, z wyjątkiem zgrupowań oraz szkoleń zawodników oraz zakwaterowania związanego z udziałem w zawodach sportowych.
Skutek? W ostatnim czasie powstaje wiele lig współzawodnictwa sportowego, w ramach których amatorzy uprawiający np. squasha stają się zawodnikami. Grają tak jak dawniej, ale rozgrywany mecz traktowany jest jako współzawodnictwo sportowe w ramach istniejącej ligi. Nietrudno sobie wyobrazić, że tego typu ligi i współzawodnictwo sportowe będzie się odbywało na stokach narciarskich i saneczkarskich. Amatorzy narciarstwa będą uprawiali sport tak jak dotychczas, ale ich szusowanie już będzie współzawodnictwem sportowym w ramach ligi odpowiedniej do umiejętności. Dlatego uregulowanie powyższego w przepisach prawa jawi się postulatem de lege ferenda.