Odnosząc się do określenia obecnego napływu uchodźców z Ukrainy do Polski jako socjolog przypomniała, że należy pamiętać także o kryzysie migracyjnym w 2015, kiedy do Europy - głównie poprzez Grecję i Włochy - przybywali uchodźcy z Syrii, Iraku, Afganistanu. - – wyjaśniła socjolog.
Zaznaczyła jednak, że nawet w odniesieniu do sytuacji z 2015 r., skala obecnego kryzysu uchodźczego jest ogromna, szczególnie biorąc pod uwagę krótki czas, jaki minął od jego rozpoczęcia. Zapytana o społeczne reakcje na dużą liczbę osób przyjeżdżających zza wschodniej granicy, podkreśliła, że „jako społeczeństwo stanęliśmy na wysokości zadania”. Zwróciła uwagę, że pierwsze inicjatywy dotyczące wsparcia były oddolne, interwencyjne i natychmiastowe.
- oceniła dr Podgórska.
Zwróciła uwagę, że w społeczeństwie pojawiły się już pierwsze negatywne głosy odnoszące się do napływu uchodźców z Ukrainy, które dotyczą rozwiązań wspierających uchodźców, np. dostępu do służby zdrowia, rynku pracy czy edukacji wczesnoszkolnej. Socjolog podkreśliła, że to wcale nie nowe zjawisko.
- przypomniała socjolog.
Nawiązując do takich reakcji podkreśliła, że należy pamiętać, że przybysze z Ukrainy są migrantami przymusowymi czyli osobami szukającymi schronienia przed zagrożeniem i najpewniej "". - oceniła.
- przekazała dr Karolina Podgórska.
Większość osób będzie chciało wrócić
Dodała, że wszystkie te procesy zmieniają się jednak dynamicznie. Wyjaśniła, że z pewnością większość osób będzie chciało wrócić do swojej ojczyzny, ale też możliwe, iż mężczyźni z Ukrainy dojadą z czasem do swoich żon i dzieci znajdujących się w Polsce, jeśli ich sytuacja tutaj będzie stabilna i bezpieczna. - dodała socjolog.
- zaznaczyła dr Podgórska.