Miesięczny Wojtuś ze Świętochłowic czekał w szpitalu na miejce w domu dziecka, gdzie miał trafić decyzją sądu. Nagle do sali, gdzie leżał, wpadła jego babcia i uciekła z nim ze szpitala. Kiedy policjanci przyszli po dziecko do domu kobiety, ta rzucała w nich nożami.
Babcia porwała dziecko ze szpitala, mimo że pielęgniarki i lekarze próbowali jej przeszkodzić. Zabarykadowała się z chłopczykiem w mieszkaniu i nie chciała wpuścić policjantów, ani rozmawiać z negocjatorami. Była bardzo agresywna.
"Babcia zamknęła się z chłopczykiem w mieszkaniu i przez uchylone na długość łańcucha drzwi rzucała w policjantów nożami. Jedną z funkcjonariuszek zraniła w rękę" - relacjonował Adam Jachimczak z zespołu prasowego śląskiej policji.
Policjanci musieli w końcu wyważyć drzwi i obezwładnili kobietę. Wraz z rodzicami dziecka trafiła do policyjnego aresztu, a chłopczyk wrócił do szpitala.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl