W zeszłym tygodniu ofiarą pandy padł turysta Zhang Jiao, który wszedł na teren jej wybiegu, by złapać zgubioną przez pięcioletniego syna zabawkę. Gu Gu złapał zębami za nogę mężczyzny i nie chciał puścić. Z pomocą pośpieszyli pracownicy zoo, którzy musieli użyć narzędzi, by uwolnić turystę.

Reklama

Gu Gu już po raz trzeci zaatakował człowieka. W 2006 r. jego ofiarą padł 35-letni Zhang Xinyan. Mężczyzna specjalnie przyjechał do Pekinu, chcąc obejrzeć unikatowy gatunek. "Nikt mi nigdy nie mówił, że one gryzą. Ja tylko chciałem pogłaskać niedźwiadka" - skarżył się dziennikarzom. Rok później Gu Gu zaatakował 15-letniego chłopca.

Ostatnia ofiara Gu Gu przybywa jeszcze w szpitalu. Rzecznik prasowy zoo poinformował, że policja nie zdążyła jeszcze zbadać sprawy i nie jest pewna, czy mężczyzna nie odpowie za wtargnięcie na teren wybiegu.

Pandy słyną z płochliwości i spokojnego usposobienia. W okolicy ich klatki należy zachować ciszę i spokój. Specjaliści przyznają jednak, że niedźwiadki zdolne są do ataku na człowieka, jeśli poczują się zagrożone. Gatunek objęty jest ścisłą ochroną. Szacuje się, że obecnie na wolności żyje około 1,6 tys. osobników.