Dziennik Gazeta Prawana logo

Prowokacja podczas marszu opozycji. Na niebie pojawił się samolot z banerem

7 czerwca 2023, 12:37
[aktualizacja 7 czerwca 2023, 12:52]
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Uczestnicy Marszu 4 Czerwca
Uczestnicy Marszu 4 Czerwca/PAP
"Oczekujemy że PKBWL oraz Urząd Lotnictwa Cywilnego zbadają przypadek przelotu nad Warszawą samolotu z banerem w dniu 4 czerwca, kiedy odbył się marsz opozycji" - mówili w środę posłowie KO Dariusz Joński i Maciej Lasek. Ich zdaniem samolot ten nie miał uprawnień, by wykonać taki lot.

Będą chcieli zamknąć człowieka w więzieniu? - napisał na Twitterze rzecznik rządu Piotr Müller, odnosząc się do słów posłów KO.

W niedzielę, 4 czerwca, w rocznicę częściowo wolnych wyborów z 1989 roku odbył się w Warszawie organizowany przez Platformę Obywatelską i jej lidera Donalda Tuska marsz opozycji. Nad zgromadzeniem latał niewielki samolot, który ciągnął za sobą baner z napisem: "Do Berlina".

Prowokacja podczas marszu 4 czerwca 

Jak powiedział w środę Joński na konferencji prasowej, "doszło do pewnej prowokacji podczas marszu 4 czerwca". Tą prowokacją był incydent na niebie. Pojawił się samolot, który ciągnął za sobą baner, który miał sprowokować tych, którzy brali udział w tym marszu - powiedział poseł KO.

Jego zdaniem "to była prowokacja PiS", a jej autorem był rady PiS z Mielca, który wynajął samolot. Wynajął ten samolot, aby później w Konstancinie-Jeziorna podpiąć baner, który miał sprowokować uśmiechniętych ludzi. Ta prowokacja na szczęście się nie udała - powiedział Joński.

Maciej Lasek dodał, że według przepisów lotniczych nad Warszawą można latać na wysokości powyżej 2 tysięcy metrów. Wyjątkiem są procedury dolotowe i odlotowe z Lotniska Chopina i Lotniska Babice.

Tymczasem samolot ciągnący baner leciał nad Warszawą wzdłuż Wisły na wysokości 500-600 metrów i nie startował ani nie lądował na Lotnisku Babice lub na Lotnisku Chopina - mówił poseł KO.

Ten lot, który się odbył 4 czerwca, to było ewidentne złamanie przepisów ruchu lotniczego - zaznaczył Lasek.

Zwrócił uwagę, że w myśl art. 212 ustawy Prawo lotnicze, za takie złamanie przepisów lotniczych grozi kara pozbawienia wolności do lat 5.

Dlatego składamy wniosek o zbadanie tego incydentu i wszystkich jego okoliczności przez Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych, zawiadamiamy też prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego, aby wyjaśnił, czy pilot miał wszystkie uprawnienia. Nie wykluczamy też złożenia doniesienia do prokuratury - zapowiedział Lasek.

Trzeba raz na zawsze skończyć z tym bezprawiem w powietrzu, bo to, z czym mamy do czynienia w ostatnim czasie, budzi ogromne wątpliwości - powiedział Joński. Tę sprawę wyjaśnimy do samego końca - dodał. 

autor: Piotr Śmiłowicz

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj