Połowa wakacji za nami, za mniej niż miesiąc dzieci wrócą do szkół. Rodzice muszą się przygotować na dodatkowe wydatki. W wielu szkołach szykują się bowiem podwyżki dla korzystających z wyżywienia w stołówkach.

Reklama

Ile trzeba zapłacić za obiad w szkole?

Prognoza przedstawiona przez portalsamorządowy.pl nie napawa optymizmem. Choć dane zebrane w szkołach i przedszkolach w kraju znacząco się od siebie różnią, to łączy je fakt, że w większości spodziewane są podwyżki.

Niepokoi również ogromna dysproporcja między cenami wyżywienia w różnych częściach Polski. W zależności od tego, czy szkoła dysponuje własną stołówką czy korzysta z cateringu, już teraz kwoty różnią się o kilka do nawet kilkunastu złotych za dzień, co daje ok. 200 zł więcej miesięcznie i 2 tys. więcej w skali roku.

W minionym roku szkolnym najtaniej było w Łomży, Elblągu, Cieszynie czy Bydgoszczy, gdzie za ciepły posiłek trzeba było zapłacić od 4 do 6 zł dziennie. Najdrożej w Warszawie, Krośnie czy Kaliszu (powyżej 10 zł). Część samorządów oferuje jednak dopłaty do posiłków, a osoby w szczególnie trudnej sytuacji materialnej mogą liczyć na zwolnienie z opłat.

Nowe ceny obiadów w roku szkolnym 2023/2024

Reklama

Podwyżki w nowym roku szkolnym mogą wynieść około kilkunastu procent. W części placówek już je zatwierdzono, w innych dyrekcja dopiero je szacuje.

Jak wynika z informacji uzyskanych przez Portal Samorządowy wyższe stawki zapowiadają m.in. władze Bydgoszczy, Poznania, Elbląga, Cieszyna czy Gliwic.

O podwyżkach nic nie słychać w Łomży, Kaliszu czy Tomaszowie Mazowieckim. Tam samorządy się ich nie spodziewają. W innych, pytanych przez portal miejscowościach, władze czekają z konkretami do końca wakacji. Maksymalne opłaty w Warszawie mają już bardziej nie wzrosnąć.

Możliwe zmiany. Kto będzie płacił za obiady w szkole?

Od ubiegłego roku szkoły mają obowiązek zapewnić uczniom ciepły posiłek i rodzice chętnie z tej możliwości korzystają. Wyżywienie jest płatne, ale zgodnie z przepisami trzeba pokryć jedynie koszt tzw. wsadu do kotła. Cena nie powinna zawierać żadnych innych opłat, takich jak wynagrodzenie obsługi czy koszt prowadzenia stołówki. W praktyce nie zawsze jednak tak jest. Dotyczy to zwłaszcza placówek, do których dowożony jest zewnętrzny catering. Tam koszty są wyższe i części rodziców na nie nie stać.

Jak zauważa Najwyższe Izba Kontroli tam, gdzie zrezygnowano z prowadzenia własnych stołówek, liczba dzieci korzystających z obiadów szkolnych spadła, co może godzić w konstytucyjne zasady równości.

Zdaniem rzecznika praw obywatelskich potrzebne są przepisy, które jasno wskazywałyby, że ze środków pobieranych od rodziców mogą być finansowane wyłącznie koszty artykułów żywnościowych. Ministerstwo Edukacji i Nauki rozważa wprowadzenie przepisów nakładających na wszystkie organy prowadzące publiczne szkoły obowiązek zapewniania gorącego posiłku w szkolnej stołówce. To oznaczałoby jednak dla samorządów koszty co najmniej 235 mln zł rocznie.