O 20 kwietnia nie pozwalają Niemcom zapomnieć neonaziści, którzy co roku w tym dniu szczególnie się uaktywniają. Nie da się udowodnić, że użycie daty w ćwiczeniu z samouczka języka niemieckiego było celowe. Ale śledząca przemiany w tzw. niemieckiej pamięci historycznej senator PiS
>>> Sprawę samouczka wydawnictwa
Buchmann opisał na swym blogu Jakub Kumoch
"To niby błahostka, ale jeśli zsumujemy przypadki takich błahych spraw, to Niedawno wybuchła przecież afera z grą komputerową, w której pijani polscy żołnierze napadają na radiostację w
Gliwicach" - przypomina Arciszewska-Mielewczyk z PiS.
bo - jak dowiedzieliśmy się pod ogólnie dostępnym numerem do firmy - nie było jej szefa. Nasz rozmówca zapewniał
jednak, że Nie chciał jednak wypowiadać się z imienia i nazwiska. A chodziło nam jedynie o skomentowanie 11 ćwiczenia, w którym autor prosi o przetłumaczenie
zdania: "Mam urodziny 20 kwietnia".
Młody człowiek, który natrafi w książce na datę 20 kwietnia i
zidentyfikuje ją nie jako przykład pomocny w nauce, lecz żart wydawnictwa, ma - zdaniem Arciszewskiej-Mielewczyk - "pomyśleć, że to jest fajne". "Młode pokolenie
już sądzi, że Niemcy są ofiarami wojny, że to my im coś zabraliśmy" - twierdzi polityk.
20 kwietnia to data, która w Niemczech kojarzy się podobnie, jak niektórym Polakom 13 grudnia. Niemcy generalnie identyfikują ją jako dzień hańby. Środowisko ultraprawicowe chciałyby jednak
zmienić ten obraz. Zdaniem Arciszewskiej- Mielewczyk nie tylko te środowiska. "Jest klasa polityczna i intelektualna, która czuwa, by wydawnictwa, partie, fundacje i stowarzyszenia etc.
realizowały określone zadania" - mówi senator z PiS.
"Dlaczego w polskojęzycznych encyklopediach nie ma martyrologii związanej z mordem w Lasach Pieśnickich? A atlasy, w których nazwy polskich miast
są po niemiecku? Czy to też jest jakiś żart?" - pyta senator.