Dziennik Gazeta Prawana logo

Uczelnia oszukuje tysiące studentów

30 lipca 2009, 11:11
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Uczelnia oszukuje tysiące studentów
Inne
Łódzka Akademia Humanistyczno-Ekonomiczna ma w sumie 35 tysięcy studentów w Polsce i za granicą. Większość z nich nawet nie wie, że studiuje bezprawnie - szkoła na niektórych kierunkach kształci bez zgody ministerstwa, a także uruchomiła punkty informacyjno-rekrutacyjne, w których - wbrew nazwie - się studiuje, choć to nielegalne.

Punkty informacyjno-rekrutacyjne w większości są nielegalne, a . Wielu studentów zza granicy nawet nie pojawia sie w Polsce.Mimo, że studenci i rodzice wysłali do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego skargi na prowadzenie zajęć poza siedzibą, .

. Państwowa Komisja Akredytacyja w marcu 2009 postanawia skontrolować oddział szkoły w Bydgoszczy. Studiuje tam przeszło dwa tysiące osób, na samym zarządzniu jest ich 800, co łatwo było usatlić dzięki portalowi Nasza-klasa.pl - informuje "Gazeta Wyborcza". Jednak bydgoski wydział więc podczas kontroli Państwowej Komisji Akredytacyjnej studentów tych kierunków w szkole nie ma. Kontrolerzy zastają białe plamy na ścianach - tam wisiały plany zajęć. Sami studenci nie mają pojęcia o kontroli. Dziekanat poinformował ich o " awarii instalacji kanalizacyjnej", z powodu której zajęcia się nie odbędą.

Podobnie sprawa wygląda w Koninie. Tam władze na czas wizyty kontrolerów wynajmują liceum, do którego przenoszą słuchaczy "nielegalnych" kierunków. Reszta zostaje w siedzibie AHE na ul. Przemysłowej. Jeden ze studentów informuje kontrolera o przeniesieniu reszty do liceum. Kontrolerzy udają się tam i , , resztę powinni uzupełniać przez internet, ale tak naprawdę nikt z wykładowców tego nie sprawdza, a zajęcia, na które mieli jeździć do Łodzi nie odbyły się ani razu.

Podobnie wypadają kontrole w innych miastach i na innych kierunkach. "Gazeta Wyborcza" odkryła, że oprócz wydziałów zamiejscowych uczelni istnieją jeszcze mniejsze filie, które zamiast być punktami informacyjno-rekrutacyjnymi w rzeczywistości oferują zajęcia dla studentów. Zajęcia prowadzone są przez magistrów, rzadziej doktórów, a to nielegalne. . Magister F. wykłada pięć - od "kierowania zespołem kierowniczym" do "ochrony własności intelektualnej". Dr Ewa P. jest rekordzistką - , co oznacza półtora tysiąca godzin zajęć rocznie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj