Warszawa, późny wieczór. Z autobusu wysiada 19-latka. Chce przejść na drugą stronę ulicy. Nagle uderza w nią ford. Kierowca nawet nie zwalnia i ucieka. Mimo reanimacji dziewczyna umiera. Na szczęście policjanci już mają kierowcę. Ma 17 lat i był pod wpływem marihuany.
Tragiczny wypadek wydarzył się na ulicy Grochowskiej po godzinie 22.00. Przez cała noc policjanci szukali kierowcy osobowego forda, który śmiertelnie potrącił młodą dziewczynę. W końcu ich poszukiwania przyniosły rezultat. "W godzinach porannych zatrzymaliśmy kierowcę" - informuje Sławomir Janowiec ze stołecznej policji.
Okazało się, że był nim 17-latek bez prawa jazdy. W dodatku testy wykazały, że był pod wpływem marihuany. Po jego przesłuchaniu zapadnie decyzja o postawieniu mu zarzutów i wniosku o areszt tymczasowy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane