Dziennik Gazeta Prawana logo

Bóbr wpadł w betonową pułapkę. "Odbiliśmy się od znieczulicy i ignorancji"

3 kwietnia 2024, 11:38
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Bóbr wpadł do betonowej płuczki
Bóbr wpadł do betonowej płuczki/ShutterStock
Ranny bóbr wpadł do betonowej płuczki na terenie stawów hodowlanych w lubelskich Piaskach. Interweniujący na miejscu działacze ze Stowarzyszenia Leśne Przytulisko dokonali szokującego odkrycia.

Stowarzyszenie Leśne Przytulisko poinformowało w mediach społecznościowych o jednej ze swoich ostatnich interwencji.

Bóbr wpadł w betonową pułapkę. Nie on jedyny

"Zostaliśmy poproszeni o pomoc rannemu bobrowi, który utknął w betonowej płuczce, na terenie stawów hodowlanych w Piaskach. Okoliczni mieszkańcy pytani o to miejsce mówili, że zginęło tam już wiele zwierząt i nikt nie chce nic z tym zrobić" - czytamy we wpisie zamieszczonym na Facebooku.

Dalej działacze informują o przykrym widoku, jaki zastali w płuczce. Bóbr, na ratunek którego przyjechali na szczęście jeszcze żył, choć był bardzo słaby. Oprócz niego w płuczce znajdowało się kilka czaszek bobrów, które zginęły w betonowym rowie i wiele mniejszych kości. "Jedna z bobrowych czaszek miała niemal doszczętnie starte zęby. Ile czasu umierało to zwierzę i jak długo gryzło betonową podłogę z nadzieją na wolność?" - piszą członkowie stowarzyszenia.

Leśne Przytulisko podkreśla, że miejsce jest śmiertelną pułapką dla wielu gatunków zwierząt. Wysokie, strome ściany i nieogrodzony teren jest niebezpieczny nie tylko dla bobrów, łabędzi, wydr czy piskląt ptaków wodnych, ale i dla ludzi czy zwierząt domowych. "Bez problemu wpadnie tam dziecko, kot czy pies" - alarmują.

"Zwierzęta umierają i będą umierały, trudno"

Społecznicy zaznaczają jednocześnie, że próbowali skontaktować się z podmiotami, które mogłyby zabezpieczyć teren i niebezpieczną płuczkę.

"Pan z Polskiego Związku Wędkarskiego, Zarząd Okręgu Lublin poinformował, że płuczki nie zabezpieczą bo jest im potrzebna a zwierzęta umierają i będą umierały i trudno" - czytamy w poście.

Członkowie stowarzyszenia informują, że udało się im wynegocjować wstawienie kilku desek, żeby zwierzęta, które wpadną do dziury "mogły ewentualnie wyjść". "Proponowaliśmy pomoc i współpracę a odbiliśmy się od znieczulicy i ignorancji" - dodają działacze.

W tej sprawie skontaktowaliśmy się z Polskim Związkiem Wędkarskim. Do czasu publikacji materiału nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj