Wydarzenie, określane w mediach jako cud eucharystyczny, miało miejsce . Do niedawna było zachowywane w ścisłej tajemnicy. Księdzu udzielającemu komunii świętej wypadła z puszki hostia. Zgodnie z procedurą, została umieszczona w wodzie, by się rozpuścić, bo nie można jej było podać wiernym. .
Wykonane przez patomorfologów analizy wykazały, że ten materiał - jak ustaliła komisja - "(...) wskazuje na , a przynajmniej, ze wszystkich tkanek żywych organizmu najbardziej ją przypomina".
"Komisja ustaliła, że Komunikant, z którego została pobrana próbka do ekspertyzy, jest tym samym, który został przeniesiony z zakrystii do tabernakulum w kaplicy na plebanii. " - napisano w komunikacie podpisanym przez kanclerza kurii ks. Andrzeja Kakareko. "Wydarzenie z Sokółki nie sprzeciwia się wierze Kościoła, a raczej ją potwierdza" - dodał kanclerz.
W związku z tym . W Nuncjaturze powiedziano, że jej rolą jest jedynie przekazanie sprawy do kompetentnych władz watykańskich (. A tam procedura może też zależeć od konkretnego przypadku, badane będzie przede wszystkim "na ile jest to wszystko wiarygodne".
Tak też jest już definiowane np. w niektórych internetowych encyklopediach i zestawiane z najbardziej znanymi cudami ze świata o podobnym charakterze.
Dwa najbardziej znane tego rodzaju miejsca i zdarzenia, które stały się obiektem kultu, to przede wszystkim , gdzie hostia zamieniła się w okrągły fragment serca ludzkiego. Badania potwierdziły, że to tkanka ludzka. To także gdzie na fragment korporału (białego płótna) z hostii kapała krew ludzka. Badania lekarskie potwierdziły, że była to rzeczywiście krew.