Całun Turyński. Prawdziwa twarz Jezusa? Historyk dla dziennik.pl

Mariusz Nowik | 2013-03-30 06:15 | Aktualizacja: 15:07
Całun Turyński

Całun Turyński / Shutterstock)

"To jest nie do wyjaśnienia. Każde ze zjawisk odwzorowanych na Całunie Turyńskim możemy wyjaśnić z osobna, ale nie da się wyjaśnić ich jednoczesnego występowania" - przyznaje w rozmowie z portalem dziennik.pl prof. Idzi Panic z Uniwersytetu Śląskiego, historyk średniowiecza i autor książki "Tajemnica Całunu".



Według tradycji Całun Turyński to płótno, którym okryto ciało Jezusa złożone w grobie. Wizerunek Chrystusa miał się na nim odcisnąć w jakiś tajemniczy sposób. Wytłumaczenie tego zjawiska z punktu religijnego przychodzi łatwo. Co o tym mówi nauka?

Prof. Idzi Panic: Nauka na ten temat wypowiada się bardzo ostrożnie. Z prostego powodu - nikt nie był przy zmartwychwstaniu. Jeśli mielibyśmy ściśle identyfikować Całun Turyński z postacią Jezusa, musielibyśmy najpierw mieć wiarygodnego świadka. Nie wiadomo jednak, co wydarzyło się w grobie. Ewangeliści opisują, że kiedy rano kobiety przyszły do grobu, ten był pusty. Nie ma fizycznego dowodu na to, że Jezus w tym płótnie leżał i to płótno opuścił. To jedna strona medalu. Ale jest też druga. Wiadomo, że na całunie odbite są ślady ukrzyżowanego człowieka. Człowieka martwego.

Skąd wiadomo, że był martwy?

Bo na całunie są ślady płynów surowiczych, takich jakie wydziela organizm w krótkim czasie po śmierci. Patolodzy badający płótno jednoznacznie stwierdzili, na są tam pozostałości płynów organicznych, ale nie ma jakichkolwiek śladów rozkładu. Oznacza to, że człowiek ten w leżał w całunie nie więcej niż jakieś 30-36 godzin. Ale to nie wszystko. Specjaliści z amerykańskiej grupy badawczej Shroud of Turin Research Project dowiedli, że na całunie nie ma śladów tak zwanego przesunięcia. Kiedy ktoś ściągałby okrycie z leżącego człowieka, świeże ślady krwi na okryciu musiałyby ulec wydłużeniu. To tak jak z opatrunkiem na skaleczonym palcu. Gdybyśmy obejrzeli ściągnięty z palca opatrunek pod mikroskopem, na zakrzepłej krwi zauważylibyśmy kierunek ruchu. Tymczasem tam tego nie ma, obraz jest bezkierunkowy.

Prof. Idzi Panic, autor książki Tajemnica Całunu
Prof. Idzi Panic, autor książki "Tajemnica Całunu"
fot. Agencja Gazeta aut. Fot. Dawid Chalimoniuk Agencja Gazeta

Poza tym wizerunek na płótnie jest termostabilny. Całun przetrwał kilka pożarów i wpływ bardzo wysokich temperatur. Gdyby obraz postaci był namalowany farbami, musiałby ulec degradacji. A on nadal wygląda tak samo. Co więcej, badania wykazały, że wizerunek jest nieprawdopodobnie płytki, ma mniej więcej 40-42 mikrony. Jest jak współczesna fotografia, jak obraz wykonany laserem. Nie dałoby się namalować go farbami w taki sposób, by barwnik nie wniknęła w głąb płótna. Szczególnie używając średniowiecznych technik.

Pojawiają się jednak opinie, że to Leonardo da Vinci sfałszował Całun Turyński. Tak twierdzi amerykańska artystka Lillian Schwartz, która przekonuje, że da Vinci odbił na płótnie swój wizerunek, używając do tego światłoczułego siarczanu srebra.

Nie zgadza się w tym jeden podstawowy fakt. Płótno znane jako Całun Turyński pojawia się w wiarygodnych źródłach z Europy Łacińskiej 100 lat wcześniej, nim urodził się Leonardo da Vinci. Słyszałem też ostatnio, że Całun Turyński miał namalować Giotto di Bondone. Otóż wizerunek na płótnie nie ma śladów ruchu, który zdradziłby jego twórcę. Jeżeli coś piszemy lub malujemy, musimy wykonać ruch w jakimś kierunku. A na całunie brak tego odwzorowania.

Może w takim razie wizerunek Jezusa odciśnięto pod wpływem wysokiej temperatury? Widziałem w jednym z programów telewizyjnych taki eksperyment - rozgrzany metalowy posąg owinięto płótnem, na którym pojawiło się odbicie szczegółów rzeźby.

Jest taka teoria, bardzo interesująca. Nazywam ją teorią żelazka. Niektórzy jej zwolennicy posuwają się nawet do twierdzeń, że jakiegoś człowieka umęczono na wzór Jezusa, zabito, po czym owinięto płótnem i "obrobiono" przy pomocy wysokiej temperatury. Problem polega na tym, że całun jest materią, która musiałaby zareagować na gorąco. Niech pan weźmie swoją białą koszulę, przytknie do niej rozgrzane żelazko i odczeka chwilę. Wierzchnia warstwa płótna się przypali. Tymczasem materia całunu nie uległa takiej reakcji, wykazały to badania.

Poza tym - proszę sobie wyobrazić, że prasuje pan po nierównej powierzchni, jaką jest ludzkie ciało. Na płótnie powstaną fałdy. Tam czegoś takiego nie ma. Ten obraz jest trójwymiarowy, postać jest przedstawiona z ogromną dokładnością medyczną. Widać nie tylko wybroczyny płynów ustrojowych, ale także rany, jakie zadano temu człowiekowi. Był torturowany, doświadczył niewyobrażalnego cierpienia. Miał połamany nos, popękane kości jarzmowe.

A co pokazały wyniki badań śladów krwi?

Obecność krwi potwierdzono całkiem niedawno. Wiemy już, że człowiek, którego okryto płótnem, miał grupę krwi AB. Co ważne, przed kilkunastu laty wykonano obraz genetyczny śladów krwi i okazało się, że jej rozpad wskazuje na wiek mniej więcej 1,9 tys. lat. Ale w trakcie badań udało się ustalić coś jeszcze. Tam, gdzie są plamy krwi czy płynu surowiczego, tam nie ma odbitego wizerunku. Znaczy to, że najpierw na całunie został położony człowiek, potem spłynęły z niego resztki płynu surowiczego, a dopiero potem powstał wizerunek. Nie odwrotnie. To by potwierdzało tezę o zmartwychwstaniu.

Albo o wyjątkowo genialnym fałszerzu...

Ale tam jest kolejna fenomenalna sprawa. Monety w oczodołach zmarłego, ułożone zgodnie z żydowską tradycją pogrzebową. Żaden średniowieczny fałszerz nie były w stanie ich odwzorować. I to nie przypadkowych monet, bo badania wykazały, że jedną z nich jest lepton bity przez Poncjusza Piłata od 29 roku naszej ery. Jest mało prawdopodobne, by w średniowieczu odtworzono lepton Piłata, nawet jeśli by o takiej monecie wiedziano. Poza tym w żadnym z eksperymentów nie udało się z taką dokładnością odwzorować leptonu na płótnie.

Skąd w takim razie wziął się na Całunie Turyńskim?

Trudno powiedzieć. Wygląda to tak, jakby obraz postaci ze wszystkimi szczegółami przeniosła na płótno jakaś energia, coś w rodzaju trwającego bardzo krótko wyładowania.

Jednak podstawowym zarzutem co do autentyczności Całunu Turyńskiego jest badanie metodą radiowęglową. Datowanie na podstawie rozpadu izotopu węgla C14 dowiodło, że płótno powstało między połową XIII wieku a końcem XIV.

Trzy niezależne laboratoria - w Arizonie, Oksfordzie i Zurychu - które prowadziły te badania, wykonały swoją pracę solidnie. Rzeczywiście, każde z nich uzyskało inny wynik, ale ja bym na to nie zwracał zbyt wielkiej uwagi, bo akurat metoda takiego datowania w tym przypadku może nie być zbyt dokładna. Warunkiem uzyskania wiarygodnego wyniku jest dokładne oczyszczenie materiału z naleciałości, które odkładały się na nim przez setki lat. Jeśli tego nie zrobimy, suma badania izotopów może się nałożyć. To by tłumaczyło rozpiętość tych dat. Dziwi mnie w tej sprawie co innego.

Pobrana z płótna próbka została podzielona najpierw na dwie połowy, potem jedną z nich dodatkowo podzielono na trzy części - po jednej dla każdego laboratorium. Druga próbka miała pozostać w Turynie i po wykonaniu tamtych badań miała posłużyć do zestawienia z całunem celem weryfikacji wyników i potwierdzenia, że jest oryginalna. Ale człowiek odpowiedzialny wraz z jednym z kanoników turyńskich za dostarczenie tych próbek przekonał kanonika, że on sam przekaże wszystkie próbki do laboratoriów. Co więcej, ani nie dostarczył próbki kontrolnej do badań, ani nie przywiózł jej do Turynu celem weryfikacji. Więc tak naprawdę - z naukowego punktu widzenia - nie wiemy do końca, co te laboratoria badały.

Kim był ten człowiek?

Włoska prasa podawała, że chodzi o pracownika British Museum. To historyk sztuki, zdeklarowany przeciwnik autentyczności całunu. Dla mnie to zwykła nieuczciwość, nie miał prawa odbierać drugiej próbki, nie miał prawa gdziekolwiek jej zawozić. Takie zachowanie podważa wyniki badań. Ale na przykład prof. Dymitr Kuzniecow, jeden z autorów radzieckiego programu nuklearnego, który wyjechał do USA w 1989 roku, twierdził, że według jego badań izotopowych płótno z Całunu Turyńskiego ma około 2 tys. lat.

We włóknach odkryto również pyłki roślinne. Jakie?

Max Frei-Sulzer, biolog i kryminolog z Zurichu wyizolował pyłki 58 roślin, przy kilku się pomylił, ale to nie ma wielkiego znaczenia. Ciekawsze jest to, że znalazł tam pyłki halofitów, czyli roślin, które rosną w środowisku słonym, nad Morzem Martwym i kwitną w okresie naszej Wielkanocy, a żydowskiej Paschy. Zbyt dużo zbiegów okoliczności przemawiających przeciwko fałszerstwu.

Dużo zbiegów okoliczności i dużo wątpliwości. Chciałbym wrócić do pierwszego pytania. Czy po tylu badaniach nauka potrafi wyjaśnić, jak powstał Całun Turyński?

Odpowiedź jest jedna: to jest nie do wyjaśnienia. Każde ze zjawisk odwzorowanych na płótnie możemy wyjaśnić z osobna, ale nie da się wyjaśnić ich występowania jednocześnie.





Mariusz Nowik

Autorem tekstu jest

Mariusz Nowik

Zobacz inne teksty autora »

Źródło: dziennik.pl
Podziel się:
Znajdź Dziennik.pl na:FBgoogle plusetwitter
Wypowiedzi: 142
1 2 3 4 ... 15 starsze
  • ~ŁZA2014-04-13 21:29

    Dziennikarze , proszę zaprzestać rozpisywać się na temat wiary .
    Dosyć już obrażających komentarzy .!!!
    Kościół , wiara , księża to wasz ulubiony temat , i temat do opluwania przez prostaków wypisujących obrażliwe komentarze .

    Dziennikarzu , napisz o rozgrabionej Polsce , o ludziach żyjących na granicy ubóstwa , rozpaczy . Stań w ich obronie publikując artykuły , na temat biedy , ubóstwa 67 lat po wojnie . Masz odwagę.?
    Dziennikarzu , napisz o zrujnowanym Polskim Przemyśle .
    Napisz także kto i ile wziął pieniędzy za tajne więzienia w Polce , wymień z nazwiska . Spróbuj wyjaśnić , czy ŚP. p. Andrzej Lepper sam odebrał sobie życie.??? Masz odwagę.???
    Dziennikarzu nie napiszesz o tych sprawach , bo ...
    Więc KOŚCIÓŁ , WIARĘ I PANA BOGA ZOSTAWCIE W SPOKOJU
    Naukowcy również .

  • ~co tu dodac2014-03-28 08:06

    Modnie myslacym autentycznosc Calunu nie odpowiada wiec wymyslaja klamliwe
    kontr argument, zreszta. idioty nic nie przekona, bo jnawet nie jest w stanie pojac co czyni ta tkanine czyms niesamowitym. Co ciekawe, dzieki technice 3D odkryto nowe niewidzialne szczegoly ( napisy na monetach) - Calun to najwieksza zagadka dla nauki, "list" z przeszlosci zmuszajacy nas do glebokiej refleksji ..

  • ~qwert2014-03-28 01:59

    Falsz i smiechu wart ten calun.

  • ~teleszepty2013-04-22 21:44

    @ ~ronik, Dzięki, może za rok.

  • ~ronik2013-04-22 08:55

    @teleszepty - więc wyjaśnij nam jeszcze, co KAŻDE z Twoich pytań, na które nie uzyskałeś odpowiedzi, ma wspólnego z tzw. meritum, z tematem, od którego rozpoczęliśmy dyskusję. Jeśli wykażeswz, że któreś z nich ma cos wspólnego, postaram Ci sie na to pytanie odpowiedziec.
    A filozofie przyrody i filozofię nauki traktujesz niesłychanie wybiórczo. Czy chociaż dostrzegasz fundamentalną różnicę pomiędzy fizyką jako nauką a matematyką ? Czy dostrzegasz SŁUŻEBNĄ rolę matematyki względem fizyki ?
    Z Twych wpisów widać, że chyba napisałem znowu coś dla Ciebie absolutnie abstrakcyjnego ...

  • ~teleszepty2013-04-19 17:03

    @ ~ronik
    Nie dowiedziałem się tu, kto jest autorem idei względności czasu - Apostoł czy Naukowiec?
    Nie dowiedziałem się, czy jest w realu publikacja dotycząca mieszaniny hydroelektronowej?
    Nie dowiedziałem się, czy jest w realu instalacja otrzymania mieszaniny wody i elektronów?
    Nie dowiedziałem się, czy jest możliwy w naturze magnetoelektryczny ruch wirowo falowy?

    Internet idea OH2:e jest relacją dwóch składników gazu cząsteczek wody i gazu elektronowego, sam już wiesz, że nieznana, nieistniejąca, oficjalnie w realu. To nie jest idea tajemniczej technologii i jej techniki jak w Całunie, ale również dotyczy wody. Woda występuje w wielu znaczeniach w Biblii. Nawet w niej życie jest najpierw w wodzie a potem na lądzie - kolejność - taka sama - jak w idei naukowej "wyjścia życia z wody na ląd". Przecież [czyż nie?] mogłoby być napisane tylko: I rzekł Bóg: Niechaj się stanie według woli mojej dla wybranych i wiecznego światła życia. I słowo stało się ciałem. I dalej w tej idei - Bogu czas jak woda nie są potrzebne do życia - tak mógłby powiedzieć Apostoł, ponieważ woda i czas jest ludzką naturą, ale powiedział o innej relacji czasu. Po wodzie chodził Jezus z Nazaretu, tym samym jakoby pokonał grawitację. Na zakończenie za przesłankę pozostawiam Ci - Biblia się jeszcze nie zużyła, a nauka z niej się jeszcze nie skończyła. Gdy ptak stał się ideą twórczą, to człowiek zbudował samoloty, a gdy anioł stanie się ideą twórczą, to człowiek zbuduje kosmoloty. Bez wiedzy o wodzie, bez wiary w "anielski ruch" w naturze nie poznasz tajemnicy Całunu. Nie mniej i nie więcej. Prawda, czy fałsz? Cześć. Pomyśl sobie może lepiej o patentach hydroelektronowych, z Całunu ich nie uzyskasz, brak Ci twórczości i kultury prawdziwego inżyniera, ale może potrenuj, spójrz na naturę w księgach nauki jak starożytni filozofowie spojrzeli w księgę przyrody. Oni mieli to co przed sobą, a tym masz jeszcze więcej - Internet.

  • ~ronik2013-04-19 15:35

    Część druga Twego wywodu uzasadnia bełkot zawarty w części pierwszej. Mogę Ci sie zrewanżować innym żartem: co to jest H2O ? Oczywiście woda. H2O2 - to oczywiście woda utleniona. A H2O+ ?
    To woda święcona.
    Sytuacja gdy JEDEN elektron daje obraz typowo falowy nie jest zależna od "wirowego" czy "prostolinijnego" jego falowania - co za cuda tu wymyśliłeś ? Jeśli miałeś na myśli dywergencję i rotację pola elektromagnetycznego, to trochę za bardzo to ... uprościłeś, że tak to określę.
    Cząsteczki wody mają w sobie zarówno elektrony jak i protony, ale SĄ ELEKTRYCZNIE OBOJĘTNE. Każdy atom jest elektrycznie obojętny, chyba, że zostanie zjonizowany.
    Więc wyjaśnij przystępnym językiem, O CO CI CHODZI z tymi rozpuszczonymi w wodzie elektronami. Czy też przyczepiłeś sie jak przysłowiowy rzep. Ale nie angażuj w to mojego ogona !

  • ~teleszepty2013-04-18 18:26

    @ ~ronik, nie miałeś wykładów z inżynierii hydroelektronowej ? chyba zrobiłeś tego inżyniera za granicą - to co Ty wiesz o herbacie? Elektron jest ładunkiem elektrycznym - a cząsteczka wody, to nie jest ładunkiem elektrycznym obdarzona [Wikipedia: woda]? Cząsteczki wody zmieszane z gazem elektronowym inaczej się w przestrzeni pojemnika ułożą i elektrony do siebie przyłożą wiązaniem nano kwantowej miłości elektrycznej, a wiązania wodorowe pomiędzy cząsteczkami wody zanikną. Symbolicznie Ci to narysuje tak: OH2:e. OH2 oznacza inną notację cząsteczki wody, a :e dwa przytulone do niej elektrony. Można skroplić mieszaninę hydroelektronową [mieszaninę gazową: cząsteczek wody, bo już wiązań wodorowych nie będzie, z gazem elektronowym, taka elektryczna para wodna na zimno], zamarznie mieszanina hydroelektronowa, czy powstaną może domeny magnetyczne, lód magnetyczny, magnesowy?

    Ideogram modelu inżynierii technologii hydroelektronowej i jej techniki:

    [A: emiter elektronów ~e][B: magnetorurostarta elektronów w próżni][C: spowalniacz elektronów][D: %%%%]

    % mieszanina OH2:e, o - kółeczka to cząsteczki wody, a / - kreseczka to elektrony

    Umiałbyś taki układ ABCD w realu zbudować?

    Co do tych szczelin, to po czym poznajesz w wyniku doświadczeń, że wylatuje ten sam elektron, który wlatuje? Przecież na tym ekranie masz obraz gęstości zmian kwantowych hologramu elektronowego z splątania elektronów emitowanych i tych w atomach/cząsteczkach, na ekranie widzisz tylko natury powiększenie, a nie jakieś korpuskularno falowe tworzenie. Widzisz, może foton światłem prostoliniowo faluje, a elektron światłem wirowo faluje. Za przesłankę powiadam Ci, tylko to co jest tym samym oddziałuje ze sobą. Nie mniej i nie więcej. Prawda, czy fałsz?

  • ~ronik2013-04-18 08:42

    @teleszepty - a znasz coś takiego, jak ekwipotencjalność obszaru ? Elektron jest ładunkiem elektrycznym. Zgromadzenie w pewnym obszarze wielu elektronów wystawia je na oddziaływanie ich własnych ładunków elektrycznych, a te próbują odepchnąć elektrony jeden od drugiego jak najdalej. I - wyobraź sobie - szkło Twej szklanki nie jest w stanie zatrzymać tych elektronów. Mozesz sobie swoją herbatę słodzić, czym zechcesz. Nawet chlorkiem sodu. Pewne Twe wpisy potraktowałem jako żart z Twej strony i odpowiedziałem żartem o mieszaniu. Okazało się, że ani zasób wiedzy fizycznej, ani poczucie humoru nie należą do Twoich mocnych stron.
    Poczytaj jeszcze o naturze elektronów - o doswiadczeniu polegającym na "strzelaniu" elektronami przez zasłonę dyfrakcyjną z dwoma otworami. Za każdym razem przelatywał JEDEN elektron. Mimo to, na ekranie za przesłoną dyfrakcyjną powstały wszystkie prążki dyfrakcyjne, a nie tylko dwa.
    Wynik doświadczenia oznacza, że każdy z wystrzelonych elektronów przelatywał zarówno przez pierwszy jak i przez drugi otwór. Ujawniła sie w ten sposób falowa natura materii.
    Poczytaj, bo to i wiele innych doświadczeń zmusza współczesnych fizyków do zupełnie innego spojrzenia na materialne podstawy doświadczeń i weryfikacji teorii fizycznych.

  • ~teleszepty2013-04-17 16:47

    @ ~ronik, zatem odwrotnie, Wikipedia:

    1. promieniowanie Czerenkowa, przesłanka: elektrony mogą być w wodzie
    2. cyklotron, przesłanka: elektrony w bańce szklanej z próżnią

    Masz pojemnik z idealnie czysta wodą, czyli z wodą i dodajesz gaz elektronowy, czyli elektrony. Jaka plazma? Na zimno. I bez pola magnetycznego. Energia, prędkość elektronów "wejścia do wody" jak najmniejsza, taka, aby wystarczyła. Możliwe? Masz ideę: wodę i "słodzisz" ją elektronami. I masz "elektryczną wodę". Proste. Tak banalnie, że powinieneś to mieć w kursie inżynierii. Na pewno jesteś inżynierem? Naczynie, woda, elektrony: mieszanina cząsteczek wody i gazu elektronowego? Jest o tym w jakimś podręczniku, publikacji, skrypcie, wykładzie? Znasz, podaj?

1 2 3 4 ... 15 starsze

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Prognoza pogody i program TV